Tego „Strefa Interesów” nie pokazała. Co spotkało Rudolfa Hössa?

Joanna Grabarczyk
Joanna Grabarczyk
Rudolf Höss po wyroku, który zapadł przed Najwyższym Trybunałem Narodowym.
Rudolf Höss po wyroku, który zapadł przed Najwyższym Trybunałem Narodowym. Muzeum Auschwitz-Birkenau
Aż trudno uwierzyć, że zaledwie pięć lat dzieli wstrząsające obrazy rodzinnej idylli, lekko tylko przykurzone popiołem z krematoryjnych pieców Auschwitz, od zdjęcia uwieczniającego stracenie komendanta tego obozu, Rudolfa Hössa. Egzekucja naczelnego zbrodniarza na terenie zorganizowanego przez niego Auschwitz stała się – bo miała być - symbolem sprawiedliwości i gorzkiej zemsty. Mija 77 lat od stracenia nazistowskiego mordercy.

Spis treści

16 kwietnia 1947 roku na terenie byłego obozu KL Auschwitz powieszony został jego były szef i architekt zagłady setek tysięcy istnień – Obersturmbannführer Rudolf Höss.

Sylwetkę tego nazistowskiego zbrodniarza oraz jego żony Hedwig, który dla siebie i swojej licznej rodziny zbudował raj w cieniu piekła setek ofiar hitlerowskiej polityki Lebensraum, odmalował ostatnio głośny film w reżyserii Jonathana Glazera „Strefa Interesów”. Obraz ten, koncentrujący się w zasadzie jedynie na domu i ogrodzie Hössów, niedopuszczający widza poza bramy ich posiadłości, gdzie rozgrywał się dramat tysięcy ludzi, w ogromnej mierze opierał się na faktach i wręcz z dokumentalną dokładnością odmalował środowisko, w jakim szef Auschwitz – Birkenau chował ukochane dzieci. Ukazawszy jednak szokujący wycinek z życia rodziny Hössów – szokujący o tyle, że o toczącej się poza nim masowej eksterminacji dowiadujemy się ze zdawkowych krzyków, z dymu pociągów transportujących nowych więźniów lub z niepokoju, jaki budzi ogień buchający nocą z krematoryjnych kominów – Glazer celowo nie opowiedział o tym, co było dalej. A historia ta jest równie ciekawa.

Rudolf Höss: dumny ze swej machiny zagłady

Jonathan Glazer ukazał byłego komendanta i twórcę obozu koncentracyjnego Auschwitz przede wszystkim jako sprawnego managera. Już w początkowych scenach „Strefy Interesów” przedstawiony jest z rozmysłem jako ten, który zafascynowany jest ideą masowego uśmiercania ludzi w komorach gazowych i pozbywania się ich ciał w piecach krematoryjnych. Wrażenie to podtrzymywane jest do samego końca, kiedy nawet po balu nazistowskich notabli wyznaje przez telefon swojej żonie Hedwig, że niuanse towarzyskie podczas imprezy nie były dla niego istotne, gdyż obserwując z balkonu tłum tańczących nazistów zastanawiał się, jak pomimo wysokich sklepień można byłoby zagazować ich wszystkich.

Jak się okazuje, obraz ten nie mijał się wiele z prawdą. Rudolf Höss nawet podczas procesów zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze znacząco zawyżył liczbę ofiar, którą miał na sumieniu. Wobec sędziów twierdził, że udało mu się uśmiercić 2,5 miliona ludzi, zaś dodatkowe pół miliona miało umrzeć w kierowanym przez niego obozie wskutek niedożywienia i chorób. Badacze jego zbrodniczej działalności w obozie zagłady koło Oświęcimia ostrożnie podchodzą jednak do tych deklaracji. Przykładowo polski badacz Dariusz Libionka twierdzi, że w KL Auschwitz zamordowano co najmniej 1,1 miliona osób, co stanowi jednak znaczącą różnicę w liczbie ofiar.

Założyciel i organizator obozu Auschwitz - Birkenau, Rudolf Höss, chwilę przed egzekucją.
Założyciel i organizator obozu Auschwitz - Birkenau, Rudolf Höss, chwilę przed egzekucją. Muzeum Auschwitz-Birkenau

Rudolf Höss zakładał i organizował obóz Auschwitz – Birkenau od roku 1940. Stanowisko komendanta objął w obozie 4 maja 1940 roku. Kiedy wskutek awansu przekazywał pałeczkę ArthurowiLiebehenschelowi 11 listopada 1943, obóz w Oświęcimiu był już ogromnym przedsięwzięciem – jakkolwiek ponuro by to nie brzmiało, swoistą obozową metropolią wraz ze „strefami interesów” (gospodarstwami rolnymi w pasie otaczającym obóz, ustanowionymi w 1941 roku, z których dochody miały trafiać do kasy SS), rozrastającą się szeroko w kierunku Śląska. Ten geniusz zła, który ze śmierci uczynił fabrykę, jeszcze na początku maja 1944 roku powrócił do obozu, by zorganizować i koordynować „akcję Höss”, polegającą na transporcie i eksterminacji węgierskich Żydów.

Höss jeszcze w marcu 1945 roku wszedł w skład grupy, która dokonywała inspekcji obozów koncentracyjnych. Na rozkaz Heinricha Himmlera wraz z Oswaldem Pohlem z Głównego Urzędu Gospodarki i Administracji SS i Enno Lollingiem (naczelnym lekarzem wszystkich obozów koncentracyjnych) wizytowali obozy koncentracyjne i przygotowywali ich ewakuację. Niedługo potem – 3 maja 1945 roku - Höss dostał od Himmlera rozkaz ewakuowania się wraz z rodziną do Danii pod przybranymi nazwiskami. Pomimo rozkazu pozostał jednak w Niemczech.

Co zgubiło Rudolfa Hössa?

Przez pewien czas wydawało się, że Rudolfowi Hössowi, wyposażonemu w fałszywe dokumenty (podawał się m. in. za bosmana Kriegsmarine, a podczas przesłuchania przez Brytyjczyków, którzy go zatrzymali, także za rolnika) uda się uniknąć sprawiedliwości. Przy pierwszym jego pojmaniu przez Brytyjczyków nikt nie sprawdził, czy były komendant Auschwitz nosił tatuaż SS. To sprawiło, że po niemal czterech tygodniach zbrodniarz został zwolniony z aresztu. Wiadomo, że następnie podjął pracę jako rolnik z dala od swojej zabezpieczonej uprzednio rodziny, którą odwiedzał jednak od czasu do czasu. Tymczasem Hedwig Höss wraz z dziećmi znajdowała się od listopada 1945 roku pod dyskretną obserwacją brytyjskich łowców nazistów. Rodzina byłego komendanta Auschwitz była jednak na tyle sprytna, że przez wiele tygodni nie udawało się zastawić zasadzki na Rudolfa.

Mężczyznę wydała w marcu 1946 roku jego żona, Hedwig. Stało się tak po intensywnych przesłuchaniach całej rodziny i pod wpływem szantażu, kiedy Brytyjczycy zagrozili, że skrzywdzą jej najstarszego syna i wydadzą go Rosjanom.

Brytyjczycy aresztowali byłego komendanta Auschwitz 11 marca 1946 roku. Organizator kaźni ponad miliona ludzkich istnień teraz sam zakosztował głodu, przemocy i brutalności.

Rudolfa Hössa osądzili i skazali Polacy

Höss z obozu w Heide, gdzie jeg osobą zajęli się Brytyjczycy, został przetransportowany do Norymbergi. Choć nigdy nie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze jako oskarżony, zeznawał tam jako świadek w kilku procesach. 25 maja 1946 roku opuścił miasto i został przekazany Sowietom na mocy deklaracji moskiewskiej z 30 października 1943 roku. W Polsce Höss początkowo przetrzymywany był w mokotowskim więzieniu przy Rakowieckiej 37, a następnie przetransportowany został do Krakowa, do Więzienia Montelupich.

Proces Rudolfa Hössa przez Najwyższym Trybunałem Narodowym był głośny i relacjonowany przez dziennikarzy z całego świata. Rozprawa tłumaczona była w czasie rzeczywistym na cztery języki: polski, francuski, angielski i norweski. Jednym ze świadków był były więzień obozu Auschwitz, a także późniejszy premier – Józef Cyrankiewicz. Sam proces trwał blisko trzy tygodnie, a wystartował 11 marca 1947.

Rudolf Höss do samego końca nie okazał skruchy za swoje czyny. Choć uznał się za ofiarę nazistowskiego systemu, potwierdził że w czasach, których dotyczy akt oskarżenia, swoje działania uważał za słuszne. Podczas procesu był chłodny i rzeczowy, a także opisywał dokładnie sposób funkcjonowania i organizację obozu. Nie wypierał się również, że przyłożył rękę do tego przemysłu zagłady. Nie prosił też sądu o litość ani o wyrozumiałość. Zapowiedział również, że nie będzie prosić o prawo łaski. Kiedy 2 kwietnia 1947 roku zapadł wyrok skazujący go na śmierć przez powieszenie na terenie zorganizowanego przezeń obozu zagłady (miejsce zostało wybrane na prośbę ocalałych z obozów koncentracyjnych, którzy petycję w sprawie stracenia nazisty wysłali do ministra sprawiedliwości Henryka Świątkowskiego), podziękował swoim obrońcom za ciężką pracę i poprosił jedynie o zgodę na wysłanie ostatniego listu do swojej rodziny.

Egzekucja twórcy obozu w Auschwitz. Przed śmiercią wrócił na łono Kościoła katolickiego

Upór Rudolfa Hössa w materii braku współczucia, a także nieokazywania żadnych przejawów wyrzutów sumienia czy emocji nawet kiedy przychodziło do konfrontacji z ofiarami swoich krzywd czy z materiałami wizualnymi dotyczącymi obozów koncentracyjnych, stał się przedmiotem zainteresowania psychiatrów i psychologów. Podczas pobytu w polskich więzieniach Rudolf Höss napisał swoją autobiografię pod tytułem „Moja dusza. Rozwój, życie i przeżycia”. Szczegółowo opisał także funkcjonowanie stworzonej przez siebie machiny eksterminacyjnej oraz swoich współpracowników na polecenie oskarżyciela z Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, prof. Jana Sehna, a także psychologa, prof. Stanisława Batawi. Oskarżyciele wykazali zainteresowanie przemyśleniami zbrodniarza na temat wydarzeń, które sprowadziły go na drogę stania się masowym mordercą. Rudolf Höss wyzwanie przyjął, co pozwoliło na zgromadzenie obszernej dokumentacji jeszcze przed procesem.

Czy zadanie to, jak i sam proces, sprawiły, że architekt fabryki śmierci zmienił swoje poglądy?

Na krótko przed egzekucją, były komendant obozu koncentracyjnego Auschwitz miał poprosić wykonawcę swojego wyroku, prokuratora Jana Mazurkiewicza, o możliwość wyspowiadania się u katolickiego księdza. Umożliwiono mu to, a rzekome ponowne nawrócenie więźnia na katolicyzm stało się przyczyną dużej awantury już po egzekucji Hossa, od której kategorycznie odżegnał się Mazurkiewicz.

„Egzekucja ta odbyła się 16 kwietnia r.b. o godz. 10.05 rano. Termin przełożony został z 15 kwietnia na 16-ty z uwagi na tłumy ludzi, które zgromadziły się na terenie Oświęcimia” – zapisał w odręcznie sporządzonej notatce płk. Jerzy Chrempiński.

Minister sprawiedliwości Henryk Świątkowski wydał co do egzekucji byłego komendanta Auschwitz jasne rozkazy – miała być to egzekucja niepubliczna. Mimo tego i tak obserwowało ją około 100 osób.

Sam Hoss bardzo niewiele przed śmiercią pozostawił po sobie Oświadczenie, w którym czytamy między innymi: „(...)wyrządziłem ludzkości i człowieczeństwu najcięższe szkody. Szczególnie Narodowi polskiemu zgotowałem niewysłowione cierpienia. Za odpowiedzialność moją płacę życiem. Oby mi Bóg wybaczył kiedyś moje czyny. Naród polski proszę o przebaczenie.

Dopiero w polskich więzieniach poznałem, co to jest człowieczeństwo. Mimo wszystko, co się stało, traktowano mnie po ludzku, czego nigdy bym się nie spodziewał i co mnie najgłębiej zawstydzało”.

Co jeszcze ciekawe, zarówno spowiedzi, przyjęcia ponownego wyznania wiary, a także udzielenia Komunii Świętej dokonał prowincjał jezuitów o. Lohn, któremu Höss darował niegdyś życie. W 1940 r. ojciec Lohn wdarł się z pomocą materialną i duchową do niedostatecznie wtedy jeszcze strzeżonego obozu w Auschwitz, na czele którego stał już Rudolf Höss. O. Lohn przybył tam, by pomóc pierwszym polskim jezuitom, zesłanym do Auschwitz. Został pojmany i miał zginąć od kuli w głowie, jednak doskonała znajomość niemieckiego, niemieckie nazwisko jezuity oraz odwaga uratowały mu życie.

RudolfHöss zapamiętał nazwisko dzielnego jezuity i poprosił o jego przysłanie na kilka dni przed straceniem.

Ciało Hössa zostało spalone w nieznanym miejscu na terenie Auschwitz, natomiast jego prochy wsypano do pobliskiej rzeki.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Paliwo na stacjach będzie tańsze

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl