Wizyta w Muzeum Ulmów w Markowej. Kto opowie tę tragiczną historię Niemcom?

Arkadiusz Rogowski
Arkadiusz Rogowski
Haralda Hinrichsa zaprosił do Markowej reżyser Mariusz Pilis
Haralda Hinrichsa zaprosił do Markowej reżyser Mariusz Pilis Facebook Mariusza Pilisa
W zeszłym tygodniu Muzeum Polaków Ratujących Żydów w czasie II wojny światowej w Markowej odwiedził Harald Hinrichs – mer niemieckiego miasteczka Esens, w którym po wojnie mieszkał i pełnił ważne funkcje morderca rodziny Ulmów, Eilert Dieken. Niemiecki gość zadeklarował, że zrobi wszystko, aby tragiczną historię z 24 marca 1944 roku opowiedzieć w swoim mieście. Takich gestów ze strony naszych zachodnich sąsiadów jest niestety niewiele, tym bardziej trzeba je doceniać.

Niemieckiego samorządowca zaprosił do Markowej publicysta i reżyser Mariusz Pilis. Autor m.in. „Buntu stadionów” czy „Teraz i w godzinę śmierci” kończy właśnie swoją najnowszą produkcję „Życie, które przynosi śmierć”. Będzie to film, w którym zamierza przedstawić nie tylko historię mordu na 9-osobowej rodzinie Wiktorii i Józefa Ulmów, rozstrzelanej w Markowej za ukrywanie Żydów, ale przede wszystkim to, co wiedzą na ten temat Niemcy. Innymi słowy będzie to opowieść o dwóch świadomościach historycznych: polskiej i niemieckiej.

Kto tu jest bohaterem?

Warto przypomnieć, że w lipcu 2015 roku ten sam film Pilisa nie otrzymał dofinansowania od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), co słusznie wywołało oburzenie, zwłaszcza w kontekście potęgującej się na świecie i w samych Niemczech narracji o beznarodowych „nazistach” i „polskich obozach śmierci”. Argumentacja ówczesnego PISF-u była zadziwiająca: „Kto tu jest bohaterem?”, „Przeciętne środki wyrazu”, „Nie wiadomo, co ma być pokazane jako animacja, a co jako inscenizacja” – to tylko niektóre fragmenty oceny komisji. Ostatecznie reżyser zaczął kręcić film dzięki wsparciu Fundacji Stefczyka.

W 1995 r. izraelski Instytut Yad Vashem przyznał pośmiertnie rodzinie Ulmów medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata
W 1995 r. izraelski Instytut Yad Vashem przyznał pośmiertnie rodzinie Ulmów medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata Fot. archiwum Mateusza Szpytmy

List od córki mordercy

Pierwsze zdjęcia do filmu powstały już w 2013 roku, a więc jeszcze przed otwarciem Muzeum Ulmów w Markowej (miało to miejsce w 72. rocznicę mordu). Przyczynkiem było otrzymanie przez Muzeum-Zamek w Łańcucie listu od córki szefa niemieckiej żandarmerii w Łańcucie por. Eilerta Diekena. To właśnie on kazał zabić rodzinę Ulmów, jak również ukrywanych przez nią ośmioro Żydów. Jak wynika z treści tego listu, córka Diekena Greta Wilbers w ogóle nie wiedziała o tej tragicznej historii, ani o roli, jaką odegrał w niej jej ojciec! Co więcej, napisała w liście „że wyświadczył on ludziom wiele dobra. Zresztą niczego innego bym się nie spodziewała”.

Eilert Dieken w okupowanym Łańcucie był szefem niemieckiej żandarmerii. W 1944 roku kierował mordem rodziny Ulmów i ukrywanych przez nią Goldmanów, Didnerów
Eilert Dieken w okupowanym Łańcucie był szefem niemieckiej żandarmerii. W 1944 roku kierował mordem rodziny Ulmów i ukrywanych przez nią Goldmanów, Didnerów i Gruenfeldów Fot. Facebook Mateusza Szpytmy

Córka mordercy rodziny Ulmów prawdę poznała dzięki spotkaniu z Mariuszem Pilisem i historykiem IPN-u Mateuszem Szpytmą, obecnie wiceprezesem tej instytucji (notabene jest on spokrewniony z Ulmami - Wiktoria była siostrą jego babci i matką chrzestną ojca). Greta Wilbers otrzymała od nich koperty z dowodami o działalności Eilerta Diekena w Markowej. Jaka była reakcja?

- Mam zapis zdjęciowy, gdy ta koperta wędruje do jej rąk. Mieliśmy nadzieję pobudzić ją do tego, że wyciągnie rękę w polską stronę, ale wydaje się, że tu nie tylko czysto ludzkie odruchy wzięły górę, bo Greta Wilbers już nigdy potem z nami się nie spotkała. Aż w pewnym momencie pojawił się [w Instytucie Pileckiego w Berlinie – red.] zasób zdjęć po jej ojcu Eilercie Diekenie – opowiadał „Nowinom” Mariusz Pilis.

Mer Hinrichs przed kamerą Mariusza Pilisa

Córka Diekena do Markowej się nie wybrała. Wybrał się tam natomiast obecny mer miasta, w którym morderca rodziny Ulmów mieszkał po wojnie i przez wiele lat był komendantem policji. W Markowej Harald Hinrichs, wraz z żoną, odwiedził nie tylko Muzeum Ulmów, ale też grób zamordowanej w 1944 roku rodziny. Wystąpił również przed kamerą Mariusza Pilisa.

- Szacunek dla Pana Burmistrza, że zdecydował się spojrzeć w twarz tej zbrodni, której sprawcą był człowiek z jego miejscowości oraz za deklarację, iż zrobi wszystko, aby obywatele Esens się o niej dowiedzieli – napisał na Facebooku świadek tej wizyty dr Mateusz Szpytma.

Ale czy tak rzeczywiście się stanie? Na razie Hinrichs podzielił się swoją wizytą w mediach społecznościowych, ale najlepszym sposobem byłaby bodaj projekcja filmu Mariusza Pilisa, który ma powstać również w języku niemieckim.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl