Liga Mistrzów. Raków Częstochowa - Karabach Agdam 3:2
To był absolutnie szalony wieczór przy Limanowskiego. Raków w pewnym momencie miał wszystko, by za chwilę to stracić. Karabach skarcił go tak jak rok temu Lecha Poznań, ale na szczęście ostatni głos należał do Kittela...
Mecz w Częstochowie był niezwykle intensywny, momentami brutalny, na co pozwalał sędzia ze Szwajcarii. Przez jego błędną decyzję Karabach dokończył w pełnym składzie, chociaż od 26 minuty murawę powinien był opuścić Julio Romao za atak na Marcina Cebulę.
Być może trudno w to uwierzyć, ale w spotkaniu zakończonym wynikiem 3:2 do przerwy nie padła ani jedna bramka.
Kittel bohaterem Rakowa. W debiucie!
Raków świetnie zaczął drugą połowę. Przed upływem godziny objął prowadzenie. Dużą rolę odegrał w tym Cebula, który wpadł z piłką w pole karne. To jednak bramkarz i obrońca Karabachu wbili ją sobie do swojej siatki.
Po godzinie trener Dawid Szwarga zdjął trzech zawodników - w tym Cebulę. Jednym ze zmienników okazał się Fabian Piasecki. Po chwili rezerwowy napastnik podwyższył, gdy po jego główce fatalną interwencję zaliczył bramkarz Karabachu.
Potem poznaliśmy już moc Karabachu. Dwa proste błędy Rakowa w obronie sprawiły, że z wyniku 2:0 w 71 minucie zrobiło się 2:2 w 75 minucie. Nasz zespół skarcił autor dubletu Redon Xhixha.
Końcówka była jazdą bez trzymanki. Obie drużyny miały świetne sytuacje na gola. Trafił tylko Raków! Cudownego gola z dystansu strzelił Sonny Kittel. Dzięki niemu nasz mistrz ma odrobinę większe szanse przed rewanżem.
LIGA MISTRZÓW w GOL24
Kibice Karabachu Agdam na meczu z Rakowem w Częstochowie. W ...