Czują się oszukani przez Putina. Usuną go pod jednym warunkiem

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Władimir Putin jest coraz bardziej osamotniony
Władimir Putin jest coraz bardziej osamotniony kremlin.ru
Im dłużej trwa wojna, im dłużej brak sukcesów, im więcej sankcji nakłada na Rosję Zachód, tym większe mogą się pojawiać na szczytach władzy w Moskwie wątpliwości, czy Władimir Putin słusznie postąpił, otwarcie atakując Ukrainę. Póki jednak te wątpliwości nie zaczną dominować w strukturach siłowych, car Władimir nie ma powodu do obaw, że na jego dworze zaczną poważnie spiskować.

Kilka dni temu Bloomberg donosił o małej, ale wciąż podobno rosnącej grupie decydentów kremlowskich po cichu kwestionujących decyzję Putina o pójściu na wojnę. Tuż po wybuchu wojny niezależni dziennikarze pisali o szoku, jaki wywołała ona w szerokich kręgach władzy. Jednak Kreml szybko otrząsnął się z pierwszego szoku. Sytuacja ekonomiczna została w miarę ustabilizowana (także dzięki półśrodkom stosowanym przez Zachód), a większość społeczeństwa popiera wodza i prowadzoną przez niego wojnę. Dlaczego więc niezadowolenie – ukrywane rzecz jasna – rośnie wśród decydentów? Bo zdają sobie oni sprawę, że niezależnie od ostatecznego wyniku tej wojny, Putin wciąga Rosję w przepaść. Jego polityka może na dobre odizolować kraj od rozwiniętego świata. Zmienić ten kraj w nową wielką Koreę Północną. Wielu ludziom, którzy pławili się w dostatku przez dwie dekady rządów Putina, to się nie podoba. Nie jest więc przypadkiem, że obecnie krytycy wojny, uznający że był to ogromny strategiczny błąd Kremla, to nie siłowicy, ale urzędnicy, menedżerowie, oligarchowie.

Zaskoczenie i rozczarowanie

Szeregi krytyków wojny na szczytach władzy w Rosji pozostają ograniczone i są to głównie członkowie rządu oraz szefowie państwowych firm. „Według dziesięciu osób posiadających bezpośrednią wiedzę na temat sytuacji, uważają oni, że inwazja była katastrofalnym błędem, który cofnie kraj o wiele lat” - pisze Bloomberg. Jak pisała wcześniej niezależna dziennikarka Farida Rustamowa, „dwa dni przed tym, jak Putin ogłosił początek ‘operacji specjalnej’, jeden z moich dobrze zazwyczaj poinformowanych przyjaciół myślał, że nie będzie wojny, bo wojna nikomu nie przyniesie korzyści”. Wiedzieli Szojgu, Gierasimow, Patruszew i szefowie najważniejszych służb specjalnych. Nawet wpływowy szef administracji kremlowskiej Anton Wajno nie miał o niczym pojęcia. „Czy ktokolwiek spodziewał się, że Putin zdecyduje się na wojnę? Wszyscy mnie zapewniają, że nie. Sądzili, że prezydent eskaluje sytuację, aby mieć więcej atutów w negocjacjach z Zachodem na temat gwarancji bezpieczeństwa, i że wszystko ograniczy się do uznania Donieckiej i Ługańskiej "republik ludowych" w ich granicach administracyjnych”- pisała Rustamowa.

Coraz więcej osób z kręgów rządowych uważa, że zaangażowanie Putina w kontynuację inwazji skazuje Rosję na lata izolacji i wzmożonych napięć, które sparaliżują jej gospodarkę, zagrożą bezpieczeństwu i osłabią wpływy na świecie. Kilku potentatów biznesowych wydało zawoalowane oświadczenia kwestionujące strategię Kremla, ale wielu wpływowych graczy obawia się publicznie wyrazić swoje obawy. Wśród potentatów biznesowych, których jachty, nieruchomości i inne udziały zostały zajęte na mocy sankcji nałożonych przez USA i ich sojuszników, kilku krytycznie odniosło się do wojny, nie wspominając jednak o Putinie. Potentat metalurgiczny Oleg Deripaska nazwał wojnę "szaleństwem" pod koniec marca, mówiąc, że mogła się ona zakończyć "trzy tygodnie temu dzięki rozsądnym negocjacjom". Ostrzegł, że walki mogą trwać jeszcze przez "kilka lat". Spośród najbogatszych rosyjskich biznesmenów jedynie Michaił Fridman, założyciel Alfa Group, wypowiedział się w sposób krytyczny o wojnie już na samym jej początku. Piotr Awen, przewodniczący rady dyrektorów Alfa Banku, był na spotkaniu Putina z biznesmenami już po wypowiedzeniu wojny i wyglądał na niezadowolonego. Podobno dyrektor zarządzający Yandexu Tigran Chudawerdian. Miliarder Oleg Tinkow wypowiedział się przeciwko wojnie po czterech dniach.

Największe niezadowolenie panuje wśród menedżerów najwyższego szczebla zarządzających państwowymi aktywami, zwłaszcza takich, którym pod panowaniem Putina udało się osiągnąć sukcesy, i którzy mieli ambitne plany rozwoju. Choćby Andriej Kostin, szef kontrolowanego przez państwo VTB Banku, który na wieść o wojnie miał ponoć – jak donosi jego otoczenie – wręcz pogrążyć się w żałobie. Wszak od 20 lat budował potęgę banku, który teraz pogrążyła jedna decyzja Putina. Rząd i Bank Centralny przygotowywali się na sankcje. Na krótko przed wojną pierwszy wicepremier Andriej Biełousow odbył kilka spotkań, aby przygotować się na możliwe wyzwania, w tym odłączenie od SWIFT i zakaz importu zaawansowanych technologii. Z kolei premier Michaił Miszustin na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa dał do zrozumienia, że rząd od kilku miesięcy przygotowywał się do sankcji za uznanie Doniecka i Ługańska. Ale nie brali pod uwagę, że Putin pójdzie na wielką wojnę. Jak dotąd tylko jeden wysoki urzędnik publicznie zerwał z Kremlem w sprawie inwazji: Anatolij Czubajs, niepopularny architekt prywatyzacji z lat 90. i przedstawiciel Kremla do spraw klimatu. Wyjechał z kraju, a Putin usunął go ze stanowiska. Inni, którzy chcieli odejść - w tym szefowa banku centralnego Elwira Nabiullina - zostali poinformowani, że muszą pozostać na stanowisku, aby pomóc w opanowaniu skutków kryzysu gospodarczego.

Jeśli ktoś zagrozi Putinowi, to siłowicy

Nie ma na razie szans na zmianę kursu przez prezydenta Rosji. Krytycy wojny mogą wziąć sprawy w swoje ręce tylko pod jednym warunkiem - jeśli zyskają sojuszników wśród siłowików. Póki co, Putin polega na wąskim gronie doradców „jastrzębi” i odrzuca nawet próby ostrzegania go przez innych urzędników przed wyniszczającymi kosztami gospodarczymi i politycznymi wojny. Tym bardziej, że duża część elity popiera wojnę szczerze, zaś wiele osób publicznie i prywatnie przyjmuje narrację Kremla, że konflikt z Zachodem jest nieunikniony i że gospodarka dostosuje się do rozległych sankcji nałożonych przez USA i ich sojuszników. Poparcie społeczne dla władzy jest nadal silne, ponieważ początkowy szok i zakłócenia spowodowane sankcjami ustąpiły miejsca swego rodzaju surrealistycznej stabilności w Rosji. Putin mówi, że choć Rosja poniesie ogromne koszty, Zachód nie pozostawił mu innego wyjścia, jak tylko prowadzić wojnę. Publicznie Putin mówi, że "ekonomiczny Blitzkrieg" nie powiódł się, a gospodarka się dostosuje. Prezydent jest przekonany, że społeczeństwo stoi za nim murem, a Rosjanie są gotowi znieść lata poświęceń dla jego wizji wielkości narodowej. Z pomocą surowej kontroli kapitału rubel odzyskał większość początkowych strat i chociaż inflacja wzrosła, zakłócenia gospodarcze są jak dotąd stosunkowo ograniczone.

Tak więc niezadowolenie oligarchów, ministrów i menedżerów państwowych banków i koncernów nie pogrąży Putina. Car Władimir może czuć się bezpiecznie dopóki ma lojalność siłowików. Problem w tym, że i w tym obozie, fundamencie rządów Putina od wielu lat, dzieją się rzeczy, które niebawem mogą przybrać zły dla przywódcy stan rzeczy. Czystki w FSB, szczególnie w 5. Służbie odpowiadającej m.in. za kierunek ukraiński, sprawiają, że wielu oficerów Łubianki widzi, jak łatwo można stać się kozłem ofiarnym Kremla. Wątpliwe, by takie działania Putina przynosiły mu korzyść – wszak co jak co, ale ludzie z FSB/KGB uważali, że właśnie pod tymi rządami są nietykalni. Po drugie, rośnie niezadowolenie także w generalicji rosyjskiej armii. Ci ludzie nie dość, że giną na froncie przez szaleńcze pomysły Putina (jakże przypomina to głównodowodzącego Hitlera…), to jeszcze wiedzą, że zaraz po zakończeniu wojny dojdzie do polowania na czarownice (czytaj: winnych niepowodzeń na froncie) w wojsku.

Kreml w pierwszych dniach ofensywy liczył na większe poparcie wśród ukraińskich żołnierzy i urzędników, a także szybsze postępy militarne. Rosyjski przywódca nie docenił również swojego ukraińskiego odpowiednika, postrzegając go początkowo jako słabego. Roman Abramowicz, miliarder, który zaangażował się w jak dotąd nieudane rozmowy pokojowe, musiał pozbawić Putina złudzeń, że Wołodymyr Zełenski, były aktor komediowy, ucieknie z kraju po rozpoczęciu inwazji. Doświadczonym czekistom i generałom wojska niekoniecznie podoba się ideologizacja tego konfliktu przez Putina, do czego popychają go od dawna tacy – nie mające pojęcia o rzeczywistej sytuacji – ludzie, jak Aleksandr Dugin, Konstantin Małofiejew czy Jurij Kowalczuk. Ludzie, którzy zupełnie zignorowali Ukraińców, kierując się ślepo ideą „ruskiego miru”. A więc pośrednio są – zdaniem wywiadu i armii – odpowiedzialni za duże straty wojenne.

Tymczasem, póki co, Putin szuka winnych gdzie indziej. Niezadowolenie w szeregach FSB (i generalnie wywiadu) może budzić obciążanie winą za niepowodzenia na Ukrainie właśnie tych służb i ich raportów. Czy np. 5. Służba FSB na biurko Putina przynosiła raporty mówiące, że w razie otwartej wojny i wkroczenia rosyjskiej armii pod flagami Rosji, z otwartą przyłbicą, a nie tak, jak to było w 2014 na Krymie i w Donbasie, Ukraińcy powitają obce wojska kwiatami? Wątpliwe, żeby tak było. Służby raportowały o politycznej sytuacji nad Dnieprem, o tym, że rośnie rozczarowanie Zełenskim i generalnie pracą państwa, że ludzie są źli na korupcję, że różne służby ze sobą rywalizują (np. antykorupcyjne NABU ze służbą bezpieczeństwa SBU), że ekipa prezydenta poluje na jednych oligarchów, a innym wiedzie się pod obecnymi rządami bardzo dobrze. Prawda jest taka, że rosyjski wywiad w tym wypadku wcale nie kłamał i nie modyfikował rzeczywistości pod oczekiwania Putina. Przedstawiał uzyskane dane. Oczywiście, mógł dawać rekomendacje, ale nie ma wątpliwości, że o wojnie decydował sam Putin i kilku najbardziej zaufanych siłowików.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl