Finalista ubiegłorocznych rozgrywek gra dalej, beniaminek PKO Ekstraklasy kończy swoją przygodę!
Dostanie się do kolejnej rundy PP dla drużyny z Częstochowy nie wydawało się zadaniem szczególnie trudnym. Finalista ubiegłorocznych rozgrywek w 1/16 finału rywalizował bowiem z trapionym problemami beniaminkiem ekstraklasy, który zamyka tabelę, a przed czwartkowym meczem w Łodzi przegrał cztery kolejne ligowe spotkania, w tym 0:5 przed niespełna tygodniem z Górnikiem Zabrze.
Mimo to łodzianie bardzo długo bronili się przed atakami faworyta. Raków złamał obronę ŁKS dopiero w drugiej połowie dogrywki. W 109. minucie bardzo dobrze spisującego się Dawida Arndta pokonał Ukrainiec Władysław Koczergin, kiedy gospodarze grali już w dziesiątkę po czerwonej kartce Piotra Janczukowicza. Zwycięstwo Rakowa w ostatniej akcji spotkania przypieczętował zaś Ben Lederman.
Szwarga podsumowując spotkanie zaznaczył, że nikt w klubie z Częstochowy nie zakładał, że mecz w Łodzi będzie łatwy.
- Mamy świadomość, że powinniśmy go zamknąć wcześniej, mając tyle akcji na połowie rywala. Ale ŁKS bronił się dziś na tyle skutecznie, że musieliśmy zrobić to w dogrywce. Byliśmy konsekwentni do końca i finalnie strzeliliśmy dwa gole na wyjeździe, zachowaliśmy czyste konto więc wracamy do domu zadowoleni
– dodał.
Ogromny żal w Łodzi. ŁKS mógł doprowadzić do karnych
Szkoleniowiec gospodarzy żałował, że nie udało się sprawić niespodzianki, a przynajmniej doprowadzić do rzutów karnych. Chwalił też determinację i zaangażowanie swoich piłkarzy.
- Im bardziej ta drużyna będzie skonsolidowana i tak zdeterminowana jak dziś, tym większa szansa na to, że los zacznie nam sprzyjać. Nie chcemy niczego za darmo, ale było dziś kilka pozytywów i na tym będziemy opierać swój optymizm. Taką właśnie drużynę chcę widzieć, grającą z poświęceniem. Patrzymy do przodu, są plusy mentalne i szykujemy się do niedzielnego spotkania ze Śląskiem Wrocław
– przyznał Piotr Stokowiec, który podziękował kibicom za doping dla zespołu po wysokiej porażce z Górnikiem.
Opiekun beniaminka ma nadzieję, że mimo porażki, ambitna postawa jego podopiecznych będzie punktem zwrotnym w grze ŁKS.
- Dziś widziałem drużynę, która gra z poświęceniem. Powiedziałem chłopakom w szatni, że wierzę, że ten mecz z Rakowem jest dla nas punktem zwrotnym i jeszcze będziemy żałować w grudniu, że kończy się runda jesienna. Potrzebowaliśmy takiej determinacji i zjednoczenia. Myślę, że będzie to dobry fundament, żeby iść dalej. We Wrocławiu nie odpuścimy nawet jednej minuty. Wybiorę taki skład, który będzie gryzł trawę od początku do końca. Jedziemy tam wygrać. Nie może być innego nastawienia
– podkreślił.
Raków swojego rywala w 1/8 finału pozna podczas losowania, zaplanowanego na 10 listopada. (PAP.oprac.własne)
FORTUNA PUCHAR POLSKI w GOL24
Powołania do reprezentacji Polski. Kim może zaskoczyć selekc...
