Koszykarze Śląska przez 30 minut prowadzili z Legią wyrównany bój i przed ostatnią częścią meczu prowadzili 69:66. W czwartej kwarcie WKS pokazał swoją wyższość nad zespołem z Warszawy i ostatecznie wygrał 87:73. Duża w tym zasługa Travisa Trice’a, który często czarował swoimi podaniami, ale zdobywał też ważne punkty. Równie dobrze spisywał się Aleksander Dziewa, który ustalił wynik spotkania efektownym wsadem. 24-latek był ważną postacią wrocławskiej drużyny jeśli chodzi o zbiórki w obronie i ataku. W tym elemencie cała ekipa Śląska zaliczyła postęp.
– Wiedzieliśmy, że Legia gra bardzo dobrą koszykówkę i będzie to dla nas bardzo trudny mecz. Wyszliśmy na niego skoncentrowani, ale niestety zanotowaliśmy słabe końcówki pierwszej i drugiej kwarty. W najważniejszych momentach zagraliśmy jednak bardzo dobrze w obronie. W końcówce zwyciężyliśmy aż 18-3 i myślę, że przede wszystkim dzięki temu zasłużyliśmy na dwa punkty – komentował na pomeczowej konferencji prasowej Andrej Urlep.
Doświadczony szkoleniowiec w coraz większym stopniu odciska piętno na wrocławskim zespole, do którego wrócił po 14 latach. W grze WKS-u zaczynają być widoczne cechy drużyn prowadzonych przez Urlepa – walka o każdą piłkę oraz nieustępliwa obrona w najważniejszych momentach meczu.
„Trójkolorowi”, którzy po spotkaniu z Legią zajmowali szóste miejsce w tabeli Energa Basket Ligi, będą chcieli potwierdzić dobrą formę w środowym starciu z Lokomotiwem Kubań Krasnodar w ramach 7DAYS EuroCupu.
10. kolejka Energa Basket Ligi
Legia Warszawa – WKS Śląsk Wrocław 73:87 (21:22, 26:28, 19:19, 7:18)
Legia: Wyka 16, Jovanović 12, Cowels 11, Koszarek 10, Abdur-Rahkman 10, Kulka 8, Skifić 2, Kamiński 2, Kemp 2, Didier-Urbaniak 0.
Śląsk: Trice 20, Kolenda 19, Dziewa 16, Langevine 13, Gabiński 7, Ramljak 5, Kanter 5, Justice 2, Gordon 0.
