Piłkarze Lechii nie dają absolutnie żadnych podstaw do tego, aby wierzyć, że mogą utrzymać ekstraklasę dla Gdańska. Brakuje nie tylko jakości piłkarskiej, ale też pewności siebie czy charakteru.
- Porażka z Jagiellonią jest dla nas bardzo rozczarowująca. Pierwsza połowa była bardzo zła. W drugiej części pokazaliśmy już trochę charakteru. Popełnialiśmy błędy przy stałych fragmentach gry i tak właśnie straciliśmy gola – ocenił David Badia, trener biało-zielonych. - Przyszedłem tutaj, żeby pomóc drużynie. Chcieliśmy być bardziej agresywni na boisku. Tracimy teraz pięć punktów do bezpiecznego miejsca, ale zrobimy wszystko by pozostać w ekstraklasie.
Szkoleniowiec z Hiszpanii wciąż wierzy, że może osiągnąć cel z zespołem i pozostać w gronie najlepszych drużyn w Polsce. To wydaje dziś jak zaklinanie rzeczywistości, a szansa z każdym tygodniem jest coraz mniejsza. Pytanie, na czym trener opiera swój optymizm, przy tak złej postawie zespołu na boisku?
- Na matematyce – odpowiada szczerze Badia i takie słowa na pewno nie wlewają nadziei w serca kibiców biało-zielonych. - Dopóki będziemy mieli szanse będziemy walczyć o utrzymanie. Będzie bardzo trudno, ale mamy jeszcze 21 punktów do zdobycia. Jak przychodziłem do Lechii mieliśmy przed sobą dziewięć finałów, a teraz zostało ich siedem. Przed nami mecze z wymagającymi rywalami, a mamy w zespole dużo kontuzji. Takie są realia, ale musimy się zmierzyć z tym wyzwaniem.
W meczu z Jagiellonią w Białymstoku zadziwiać mógł upór, z jakim trener trzymał na boisku Flavio Paixao. Portugalczyk to bez wątpienia legenda klubu, ale to nie jest ten sam piłkarz co nawet rok temu i wieku już nie oszuka. W Białymstoku grał fatalnie, a do tego od jego bardzo prostej straty zaczęła się akcja, po której gospodarze mieli rzut rożny i zdobyli bramkę.
CZYTAJ TAKŻE: Dusan Kuciak: Przegraliśmy w takim stylu, że ciężko mi się z tym pogodzić ROZMOWA
- Flavio ma jakość, którą podkreślał w wielu meczach. Potrafi strzelić gola i zaliczyć asystę. To legenda klubu. Został na boisku, bo chcieliśmy kreować więcej sytuacji, aby poszukać wyrównującego gola – zakończył Badia.
