Liverpool podejmie Tottenham i będzie to pierwsza taka potyczka od ostatniego finału Ligi Mistrzów. Jednak ewentualne zwycięstwo Spurs trudno będzie nazwać udanym rewanżem. Szkoleniowiec londyńczyków Mauricio Pochettino mocno przeżył porażkę w Mardycie (Liverpool wygrał 2:0). Ponoć przez kilka dni po finale nie wychodził z domu i rozpamiętywał wszystkie popełnione błędy.
Można zaryzykować stwierdzenie, że od tamtego meczu koguci pazur zniknął. Tottenham przechodzi kryzys, który pogłębił się po meczu z Bayernem Monachium. Niemcy wygrali w Londynie aż 7:2. – Najważniejsze to pozostać spokojnym i nie dramatyzować. Uśmiechać się, gdy pojawiają się problemy, myśleć pozytywnie i mieć nadzieję – mówił niedawno Pochettino.
The Reds są po zupełnie innej stronie rzeki. W lidze wygrali osiem spotkań z rzędu, potknęli się tylko w ostatnią niedzielę na Old Trafford. Liverpool szczęśliwie zremisował z Manchesterem United 1:1. Jurgen Klopp jednak ostrzega przed przedwczesnym dopisywaniem Liverpoolowi kolejnych punktów. - To nie jest tak, że oni zapomnieli, jak gra się w futbol, to nie tak, że choćby Harry Kane zapomniał - pokazał w meczu z Crveną Zvezdą, jak potrafi być dobry. Jest jeszcze Son, Alli, będący często kontuzjowany, jednak wracający do składu, odnajdujący powoli rytm - powiedział niemiecki menedżer LFC.
Głównym tematem w klubowych korytarzach nie był jednak remis z MU, a... wygrana rozprawa sądowa z New Balance. Kilka długich dni trwała w Londynie rozprawa pomiędzy Liverpoolem i przedstawicielami marki odzieżowej, która ubiera klub z Anfield od lata 2015 r. James Pearce z The Athletic UK relacjonował całą rozprawę na swoim koncie na Twitterze. Z jego wpisów można było wywnioskować, że władze New Balance nie byli zbyt dobrze przygotowani do rozprawy. Chcieli, by współpraca z Liverpoolem trwała. Ponoć mieli prawo wyrównać ofertę konkurencji i przedłużyć umowę. Prawnicy Liverpoolu udowodnili, że jednak tak nie było.
Wiele więc wskazuje na to, że nowym sponsorem technicznym LFC będzie firma Nike. Amerykańska sieć odzieży oferuję Anglikom fortunę, a do promocji klubu ma zaangażować m.in. rapera Drake’a, gwiazdę Los Angeles Lakers LeBrona Jamesa i wybitną tenisistkę Serenę Williams. Liverpool ma mieć zapewnione 20 proc. od sprzedaży każdego produktu oraz 30 milionów rocznie tzw. startowego. Wyciekły nawet pierwsze projekty strojów Liverpoolu na nowy sezon.
Na Anfield bardziej niż o pieniądzach myśli się o pierwszym od 30 lat mistrzostwie Anglii.
