Dziś (25 czerwca) Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Joannę Rz. na 9 lat pozbawienia wolności zaliczając jej na poczet kary tymczasowy areszt od 3 stycznia 2023 r.
Miała być na spacerze z psami
Do zbrodni doszło w nocy z 18/19 września 2020 r w budynku przy ul. Bema. Mężczyzna, kolekcjoner białej broni, zmarł na skutek obrażeń odniesionych mieczem samurajskim i maczetą. Tego dnia nocowała u niego jego partnerka 50-letnia wówczas Joanna Rz. Kobieta zeznała, że późno wieczorem wyszła na spacer z psami. Gdy wróciła znalazła partnera pociętego w kałuży krwi. Wezwała pomoc. Poszkodowany powiedział policji, że pod nieobecność partnerki do mieszkania weszło trzech zamaskowanych mężczyzn, którzy zaatakowali go mieczem. Następnego dnia mężczyzna zmarł.
Znaleźli nowe dowody
Prokuratura początkowo umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawców napaści. Wznowiła ją po kilkunastu miesiącach gdy otrzymała nagrania z monitoringu. Wynikało z nich, że w czasie gdy doszło do zbrodni nikt nie wchodził ani nie wychodził z mieszkania kolekcjonera. Joannę Rz. tymczasowo aresztowano.
Prokuratura oskarżyła ją o usiłowanie zabójstwa partnera. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Łodzi. Proces był wyłączony z jawności na wniosek obrońcy.
Dziś sąd wydał wyrok skazując Joannę Rz. na 9 lat więzienia. Uzasadnienie wyroku było wyłączone z jawności.
- Złożymy wniosek o sporządzenie wyroku i gdy wpłynie będziemy składać apelację - mówi adwokat Katarzyna Stepułajtys reprezentująca Joannę Rz. - Sąd dostrzegł elementy, które wskazywały obrona i wziął to pod uwagę przy zmianie kwalifikacji i wymiarze kary. Sąd przyjął taką konstrukcję, że nastąpiło dobrowolne odstąpienie od zamiaru pozbawienia życia. Sąd stwierdził, że oskarżona nie odpowiada za skutek w postaci zgonu i to jest dla obrony najważniejsze.
