Napięcie na granicy Wenezueli i Gujany. W Ameryce Łacińskiej wybuchnie wojna?

Sporny region zajmuje aż 2/3 terytorium Gujany
Sporny region zajmuje aż 2/3 terytorium Gujany i.pl
Na piątek zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ma zająć się konfliktem terytorialnym między Wenezuelą a Gujaną. Wniosek złożyły władze tego drugiego państwa. Rząd w Georgetown boi się, że po niedzielnym referendum w Wenezueli nieporównanie potężniejszy sąsiad zdecyduje się wziąć siłą obszary obfitujące w ropę naftową. Tymczasem swoje siły mobilizują nie tylko Wenezuela i Gujana, ale też sąsiednia Brazylia i USA, które mają naftowe interesy w Gujanie.

Spis treści

Choć ten spór terytorialny w Ameryce Łacińskiej liczy sobie około 200 lat, nikt do tej pory nie zakładał, że Caracas zacznie poważnie grozić siłową aneksją terytorium, do którego rości pretensje. Sporny region "Terytorium Guayana-Esekiba" (po hiszpańsku), "Essequibo" (od głównej rzeki płynącej w tym regionie) lub "Zachodnia Gujana" (co często można znaleźć w angielskich tekstach) jest bogaty w minerały, nie tylko ropę, ale także złoto, diamenty itp. Ma również dostęp do szelfu kontynentalnego na Atlantyku, gdzie ExxonMobil odkrył kolosalne rezerwy ropy naftowej w 2015 r. - i właśnie to zwróciło uwagę rządu Maduro.

Napięcie na granicy

Napięcie między Gujaną a Wenezuelą rośnie właściwie z każdym dniem od niedzieli, gdy reżim Nicolasa Maduro przeprowadził referendum w sprawie statusu Essequibo, regionu wchodzącego w skład Gujany. Stanowiącego aż 2/3 jej obszaru. Według oficjalnych danych – kwestionowanych przez obserwatorów – w głosowaniu wzięło udział około 10,4 mln wenezuelskich wyborców, a 95 proc. z nich opowiedziało się za przyłączeniem Essequibo – do którego pretensje Wenezuela zgłasza od dawna – do swego kraju. „New York Times” podaje, że frekwencja była tak naprawdę wyjątkowo niska, nawet pomimo przymuszania urzędników państwowych do głosowania. Gujana zakwestionowała legalność wenezuelskiego referendum. Prezydent Irfaan Ali powiedział, że postawi wojska w kraju w stan podwyższonej gotowości i że jest w kontakcie z partnerami Gujany, w tym ze Stanami Zjednoczonymi.

Na groźby Maduro zareagowały Stany Zjednoczone. Potwierdziły swoje poparcie dla Gujany w obliczu narastającego sporu z sąsiednią Wenezuelą o bogaty w ropę region Essequibo. W czwartek w Gujanie odbyły się amerykańskie wojskowe ćwiczenia lotnicze. Minister obrony Wenezueli Władimir Padrino Lopez nazwał je "nieszczęśliwą prowokacją”. Reżim w Caracas przekonuje, że USA angażują się po stronie Gujany tylko dlatego, że amerykańskie koncerny najwięcej zyskują na eksploatacji tamtejszych złóż ropy. Ale też Brazylia wysyła w pobliże Essequibo dodatkowe siły zbrojne. Warto pamiętać, że to obszar pokryty gęstą dżunglą, słabo zaludniony, a jedyna większa droga łącząca tu Wenezuelę z Gujaną (którą można by przerzucić większe siły zbrojne i ciężki sprzęt) prowadzi przez terytorium Brazylii.

„Referendum” w Wenezueli

Analitycy w Caracas sugerują, że Maduro wykorzystał referendum jako sposób na pokazanie siły i jego celem wcale nie jest wojna z Gujaną, lecz zwiększenie swych szans w walce o reelekcję w przyszłym roku. Dlatego kazał aresztować polityków opozycji, którzy kwestionują działania dążące do aneksji Essequibo. Prokuratura wydała nakazy aresztowania kilkunastu członków opozycji, w tym byłego szefa Zgromadzenia Narodowego Juana Guaido (za czasów Trumpa próbowano z niego zrobić alternatywnego przywódcę Wenezueli) i trzech członków sztabu opozycyjnej kandydatki na prezydenta Marii Coriny Machado.

Władze Wenezueli w środę zmobilizowały wojsko do przeprowadzenia ewentualnej aneksji spornego regionu Essequibo, podał „El Pais”. Dzień wcześniej prezydent Wenezueli Nicolas Maduro zaproponował ustawy mające na celu włączenie Essequibo do Wenezueli, pokazał zaktualizowaną mapę kraju i nakazał utworzenie filii wenezuelskiego producenta ropy PDVSA, która będzie działać w "nowym stanie". Maduro obiecał, że wszystkim 125 tysiącom mieszkańców Essequibo, którzy są obecnie obywatelami Gujany, zostanie przyznane obywatelstwo wenezuelskie i zażądał, aby zagraniczne firmy naftowe działające w Essequibo na podstawie gujańskich licencji zakończyły swoją działalność.

Gra o ropę

Po referendum prezydent Wenezueli Nicolas Maduro nakazał firmom naftowym wstrzymanie działalności w Essequibo w ciągu trzech miesięcy. Maduro oficjalnie oddał terytorium bogate w ropę pod jurysdykcję wojskową, narażając na ryzyko operacje amerykańskich koncernów Exxon i Chevron. Ale też chińskiego CNOOC (posiada 25% udziałów w konsorcjum działającym na morskim bloku Stabroek). Exxon, którego celem jest wydobywanie 1,2 miliona baryłek ropy dziennie z morskiego bloku naftowego Stabroek w Gujanie do końca 2027 r., powstrzymał się od komentowania sytuacji. We wtorek Maduro obiecał rozpocząć wydawanie licencji na poszukiwania i wydobycie "natychmiast" i nakazał pełną zgodność z zagranicznymi firmami naftowymi działającymi na tym obszarze.

Sama Wenezuela posiada ponad 300 miliardów baryłek potwierdzonych rezerw ropy naftowej, według OPEC, czyli prawie 20 procent wszystkich światowych zasobów (nieco więcej niż Arabia Saudyjska, półtora raza więcej niż Iran, prawie cztery razy więcej niż Rosja i prawie sześć razy więcej niż USA). Kraj ten zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem tego wskaźnika od 2019 roku. Mimo to, chce też przejąć zasoby Gujany.

Kalkulacje Maduro

Wenezuela uważa, że region należał do niej podczas hiszpańskiego okresu kolonialnego, chociaż Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w 1899 r. przyznał Essequibo ówczesnej kolonii Londynu, czyli Gujanie Brytyjskiej (Gujana ogłosiła niepodległość w 1966 r.). W dniu 1 grudnia 2023 r. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości ONZ zakazał Wenezueli naruszania integralności terytorialnej Gujany. Maduro to zignorował. Ci więcej, jedno z pięciu pytań w referendum dotyczyło właśnie tego, czy Wenezuela ma ignorować decyzje MTS.

Nie wiadomo, czy Maduro zdecyduje się na wojnę. Należy pamiętać, że w październiku zawarł z USA umowę. Na jej mocy Amerykanie zawiesili sankcje na wenezuelski sektor naftowy, ale w zamian w przyszłym roku w Wenezueli mają się odbyć wolne wybory. Czy Maduro zerwie ten układ, bo widzi, że w uczciwym głosowaniu przepadnie? Należy pamiętać, że wyniki wyborów z 2018 r., w których Maduro został wybrany na drugą kadencję, zostały uznane za sfałszowane zarówno przez kraje zachodnie, jak i latynoamerykańskie. Polityka Maduro, następcy Hugo Chaveza, spowodowała hiperinflację i ucieczkę ponad 7 milionów ludzi z kraju. Władze znacjonalizowały aktywa wielu zagranicznych firm naftowych. Wenezuela jest pogrążona w potężnym kryzysie gospodarczym. Być może więc Maduro chce odwrócić uwagę rodaków od tej sytuacji i skupić ją na zewnętrznym wrogu (Gujana i stające za nią USA), aby zwiększyć szanse na wygraną.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl