Polska ma nowego króla internetowych MEMÓW. To podlaski polityk Stanisław Derehajło znany jako "Janusz Alfa i "typowy ojciec"
Chociaż Stanisław Derehajło nie raz udowodnił, że do życia podchodzi z dystansem i poczuciem humoru, to tym razem poczuł się nieco urażony. Stał się bohaterem memów, tworzonych głównie w polskim serwisie internetowym "wykop". Przedstawiany jest na nich jako "Janusz Alfa", typowy ojciec lub biznesmen cwaniak. Na części obrazków internauci wytykają wicemarszałkowi tuszę.
To hejt i dyskryminacja osób otyłych
- Ktoś kto stworzył te memy, wyśmiewa się z osób, które mają nadprogramowe kilogramy. Mi to osobiście nie przeszkadza, mam dystans do swojego wyglądu. Zdaje sobie sprawę, że jestem osobą nietuzinkową, obszerną postacią. Ale dlaczego osoby grubsze mają być wyśmiewane i dyskryminowane publicznie? - pyta retorycznie Stanisław Derehajło, wicemarszałek województwa podlaskiego. - Tyle dobrego, że twórcy obrazków wybrali moje ładne zdjęcia. Akurat na tych podobam się sobie. Chociaż jeszcze nie mam brody - dodaje z charakterystycznym dla siebie śmiechem.
Zobacz też: Bruce Willis, Leonardo DiCaprio i Rocky Balboa, czyli znani celebryci po tygodniu na Podlasiu
Wicemarszałek faktycznie zmienił nieco swój wygląd. Wyraźnie schudł i zapuścił brodę. W ostatnim czasie zaśpiewał wielkanocną "Podlaską Konopielkę". Talent wokalny szlifuje w zespole folklorystycznym “Podlaskie Kukułki” w Bielsku Podlaskim. Przez 20 lat kierował też zespołem "Klekociaki" z Bociek. Do "Konopielki" nagrał teledysk. Prawdopodobnie od publikacji tego dzieła, na "wykopie" zaczęły pojawiać się memy.
Dzień Sejmu Polskiego 2020. Zobacz najlepsze memy o polityka...
Wieloletni samorządowiec z Bociek zdecydował się podjąć kroki prawne wobec twórców internetowych.
- Wyślemy pismo, by mój wizerunek przestał być wykorzystywany w hejterskiej twórczości. I wystąpię nie tylko w imieniu swoim, ale wszystkich osób, które spotykają się z przejawami nienawiści z powodu swojej wagi. Nie mogę pozwolić na takie zjawiska, z tym trzeba walczyć. Oczywiście treść tych obrazków nijak ma się do mojej działalności, do wieloletniej pracy w samorządzie, w urzędzie i w rolnictwie. Jestem uczciwie pracującym człowiekiem i szczerze nie rozumiem tych odniesień - podkreśla wicemarszałek.
Stanisław Derehajło bohaterem memów: nie można szastać wizerunkiem w sieci
Zapytany o to, co sądzi o memach, w których wykorzystuje się wizerunek osób publicznych, w tym polityków na czele z głową państwa, odpowiedział, że to oburzające. Przypomnijmy, że wicemarszałek jakiś czas temu walczył z negatywnym i stereotypowym wizerunkiem województwa podlaskiego w internetowych obrazkach.
To wtedy powstał słynny materiał patoyoutubera Lorda Kruszwila, za który urząd marszałkowski zapłacił kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak później tłumaczył wicemarszałek, film był próbą odpowiedzi na memy i miał trafić do specyficznej grupy odbiorców.
Ten przykład pokazuje, że memem może stać się wszystko i każdy. Osoby publiczne mają "twardą skórę". Gorzej, jeśli bohater internetowych obrazków, jest do chwili ich opublikowania anonimową osobą.
Kilka lat temu mimowolnie memem stał się policjant z Elbląga. Jego wygląd był dla internautów odzwierciedleniem stereotypowego Polaka-chama i gbura, paradującego w skarpetkach i sandałach po plaży. Obrazków było tysiące. Z doniesień medialnych wynika, że popularność była dla policjanta udręką. Miał stan przedzawałowy i chodził do psychiatry. Niestety był też bezsilny wobec tego co się działo, bo próżno szukać sprawców przy takiej dużej skali problemu.
- Kiedy np. sąsiad obraża sąsiada, to sprawa zamyka się w pewnym kręgu osób. W sieci jest inaczej. Jeśli piszą o kimś negatywnie, to świadków jest znacznie więcej. Jesteśmy wystawieni na ocenę opinii publicznej. Wtedy budzi się nasze poczucie godności. Przy tym mamy wbudowaną dbałość o to jak postrzegają nas inni. W momencie, gdy jesteśmy bohaterem postu w internecie o negatywnym charakterze, możemy poczuć, że nasz wizerunek jest nadwyrężony. Podjęcie działań prawnych jest w takim przypadku oczywistym krokiem, bo chce się obronić swoje dobre imię. Szczególnie, gdy jest się politykiem, a wizerunek to narzędzie pracy, trudno machnąć ręką, gdy ktoś próbuje go zrujnować - uważa Artur Brzeziński, psychoterapeuta i life coach.
Radzi, co można zrobić dla siebie, by zadbać o psychikę, gdy stajemy się ofiarami internetowego hejtu.
- Wskazane jest podjęcie prawnych kroków, chociaż jest to ryzykowane. Wysłanie pozwu staje się faktem medialnym i wzbudza zainteresowanie szerszego grona odbiorców. Memy mają to do siebie, że szybko się nudzą. Pojawiają się kolejne obrazki i ich bohaterzy. Czasami lepiej przeczekać internetową burzę. Z drugiej strony, brak reakcji to przyzwolenie na to co dzieje się w sieci, na hejt. Wielu osobom wciąż wydaje się, że internet jest anonimowy, ale to tylko złudzenie - podkreśla Brzeziński - Dla siebie można też wykonać ćwiczenie intelektualne. Wystarczy zadać sobie pytanie, dlaczego ktoś pisze o mnie nieprzychylne komentarze? Może chce się w ten sposób dowartościować? Może patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń i wartości? Może wytykając osobie otyłej wagę, to buduje siebie, bo sam jest szczuplejszy? Postawienie tych pytań może przynieść ulgę, bo zaczynamy patrzeć na problem z pewnej perspektywy - uważa psychoterapeuta.
