Wiadukt nad Polcevera, znany jako most Morandi, przez miejscowych nazywany „Mostem Brooklińskim” runął jak domek z kart, kiedy było na nim około 30 pojazdów. Panowała wtedy fatalna pogoda, nad Genuą przechodziła burza, lało jak z cebra i auta spadały z wysokości prawie stu metrów na ziemię, przygniatając sklepy, niszcząc budowle. Włosi już pytają: jak to możliwe, by w tak nowoczesnym kraju jak Italia taka tragedia mogła się wydarzyć w XXI wieku?
Na to pytanie śledczy nie są w stanie odpowiedzieć, na razie trwa akcja ratunkowa, przeszukuje się rumowisko, w które zamienił się wiadukt, ale coraz częściej padają głosy, ze tragedia wisiała w powietrzu.
Od lat specjaliści obserwowali półwieczną konstrukcję, dwa lata temu dokonywano na moście napraw, nie wiadomo, z jakim skutkiem, bo jednak konstrukcja runęła. W jednej z sal instytutu polikliniki w San Martino ułożony 26 ciał wydobytych z gruzowiska. W śród nich jest ośmioletnia dziewczynka oraz ciała 12 i 13-latków. W pobliskich szpitalach przebywa kilkanaście osób rannych, stan dziewięciorga z nich lekarze określają jako ciężki. Trwa walka o ich życie. - Naszym zdaniem w chwili katastrofy na moście było 30-35 pojazdów – ocenia szef miejscowych służb ratowniczych, Angelo Borrelli.
Wśród ofiar są pracownicy firmy zajmującej się produkcja żywności ekologicznej, których miała przygnieść zwały betonu i stali. O prawdziwym szczęściu może za to mówić mężczyzna w średnim wieku, który nie zdołał zatrzymać się nad przepaścią, jaka powstała po runięciu konstrukcji. Jego auto zatrzymało się jednak na jednym z filarów mostu, mężczyzna zadzwonił do rodziny, ta powiadomiła ratowników i nieszczęśnika udało się uratować .Katastrofa sprawiła, ze dach nad głowa straci ponad 400 osób, służby musiała z kilkunastu domów ewakuować ludzi..
Ponad 200 strażaków, psy pomagające w wyszukiwaniu ludzi w gruzowiskach, policja i inne służby cały czas starają się dotrzeć do tych, którzy mogą być zakleszczeni w grumach.
Na miejscu tragedii był już premier Włoch Giuseppe Conte, od wielu godzin przebywa tam również miejscowy prefekt Fiamma Spena. Wiceminister infrastruktury Edoardo Rixi nie chciał spekulowac na temat możliwych przyczyn katastrofy, dodał jedynie, że most Mirandi został całkowicie zniszczony, a konsekwencje dla Genui i całej Ligurii z powodu jego zawalenia będą bardzo bolesne.
Prefektura Genui udostępniła dwa telefony, pod którymi udzielana są informacje o stanie zdrowia bliskich i sytuacji, jaka powstała w tej części Włoch. Czwartek i piątek ogłoszono w Genui dniami żałoby.
POLECAMY: