Ostatnie kilkanaście dni to w europejskiej piłce czas pożegnań. W ubiegły piątek swoje odejście z Arsenalu ogłosił Arsene Wenger, a teraz krążące od dawna plotki o opuszczeniu Barcelony potwierdził Andres Iniesta. - Wiem, że na poziomie fizycznym i mentalnym, na którym obecnie jestem, nie byłbym w stanie dawać klubowi w następnych sezonach tego, co dawałem w przeszłości - tłumaczył swoją decyzję 33-latek z Fuentealbilla, który spędził w Barcelonie niemal całą swoją piłkarską karierę.
Do Katalonii trafił jeszcze jako junior, w 1996 roku. W pierwszej drużynie zadebiutował w 2002 roku, za trenerskiej kadencji Louisa van Gaala. Z Barceloną zdobył m.in. osiem mistrzostw Hiszpanii, sześć Pucharów Króla. Cztery razy wygrywał również Ligę Mistrzów.
- Kiedy zakończy się sezon, ogłoszę, gdzie odejdę. Wciąż trzeba dogadać szczegóły. Zawsze zaznaczałem jednak, że nigdy nie będę rywalizował przeciwko Barcelonie - dodał Iniesta, którego nazwisko łączone jest od pewnego czasu z klubami z Chin.
Hiszpańskie media spekulują, że uzgodnił już nawet warunki kontraktu z Tianjin Quanjian i będzie tam grał przez trzy kolejne sezony (z opcją przedłużenia umowy o kolejne o 12 miesięcy). Wiąże się to z pokaźną podwyżką, bo Iniesta będzie zarabiać w Chinach ok. 37 milionów euro rocznie. Niewiele mniej, niż inkasuje w Barcelonie Lionel Messi. W Katalonii jego dochody wynoszą 5 mln. Niezbyt wiele jak na zawodnika, który dla swojego klubu bywał niemniej ważny, niż Ronaldinho, czy wspomniany już Messi.
O klasie Iniesty najlepiej świadczą zresztą... przeprosiny, jakich doczekał się ostatnio od dziennikarza „France Football” - magazynu organizującego plebiscyt Złotej Piłki dla piłkarza roku w Europie.
„Przepraszamy, Andres” - tak zatytułował swój tekst Pascal Ferre. „Traktował rywali bez zawiści i pomagał Barcelonie wybrnąć z każdej opresji. Nigdy nie zrobił, ani nie powiedział niczego obraźliwego, bulwersującego, a na boisku udowadniał, że wciąż najważniejszym mięśniem piłkarza jest mózg. Wśród wielkich nieobecnych nazwisk na liście Złotej Piłki, właśnie to Iniesty jest najbardziej bolesne” - napisał.
Iniesta może odejść w wielkim stylu, bo choć Barca odpadła już w Lidze Mistrzów, to na krajowym podwórku nie ma sobie równych. W ubiegły weekend zdobyła Puchar Króla, w ten może świętować mistrzostwo Hiszpanii. Katalończykom wystarczy do tego remis w niedzielnym meczu z praktycznie skazanym już na spadek Deportivo La Coruna.
Gwiazdy, które niedawno zakończyły kariery [10 NAZWISK]

[/cs]
#TOPSportowy24- SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU