CMWP SDP staje w obronie Sakiewicza. "Kara budzi poważne wątpliwości"

OPRAC.:
Anna Piotrowska
Anna Piotrowska
Warszawski sąd apelacyjny oddalił w większości apelację redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" Tomasza Sakiewicza w procesie przeciwko Bartoszowi Kramkowi z fundacji "Otwarty dialog" za okładkę tygodnika, przedstawiającą Kramka jako żołnierza Wehrmachtu. Dziennikarz musi przeprosić Kramka i wypłacić mu zadośćuczynienie.
Warszawski sąd apelacyjny oddalił w większości apelację redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" Tomasza Sakiewicza w procesie przeciwko Bartoszowi Kramkowi z fundacji "Otwarty dialog" za okładkę tygodnika, przedstawiającą Kramka jako żołnierza Wehrmachtu. Dziennikarz musi przeprosić Kramka i wypłacić mu zadośćuczynienie. Fot. Bartek Syta/ Polska Press
Udostępnij:
Kara ta budzi poważne wątpliwości i nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności słowa, wyrażonymi m.in. w Konstytucji i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz standardami wypracowanymi w krajowym i międzynarodowym orzecznictwie – ocenia dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SPD dr Jolanta Hajdasz, odnosząc się do wyroku w procesie Bartosza Kramka przeciwko redaktorowi naczelnemu "Gazety Polskiej" Tomaszowi Sakiewiczowi.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SPD wydało oświadczenie, w którym wyraziło swój stanowczy sprzeciw wobec decyzji Sądu Apelacyjnego w Warszawie o prawomocnym ukaraniu Tomasza Sakiewicza w procesie o naruszenie dóbr osobistych Bartosza Kramka. W ocenie CMWP SDP, "kara ta budzi poważne wątpliwości i nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności słowa, wyrażonymi m. in. w Konstytucji i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz standardami wypracowanymi w krajowym i międzynarodowym orzecznictwie".

"Pominięto ważny aspekt sprawy"

"Wątpliwości CMWP budzą przede wszystkim decyzje sądów odnoszące się do kwestii dowodowych. Sąd I instancji oddalił bowiem szereg wniosków dowodowych pozwanych, w tym wnioski dotyczące przesłuchania świadków, a ponadto nie wyraził zgody na odroczenie rozprawy, zamykając ją na tym samym posiedzeniu i przesłuchując w charakterze strony wyłącznie powoda. Sąd II instancji swoją decyzją podtrzymał decyzje sądu I instancji, w efekcie czego pozwany dziennikarz miał ograniczone możliwości przedstawienia argumentów na swoją obronę, był za to przesłuchiwany przez osobę go pozywającą i jego adwokatów, a sam nie mógł nawet zadać mu żadnego pytania. Pełnomocnik pozwanych wskazał też na zastrzeżenia dotyczące bezstronności sędziego orzekającego w I instancji" – czytamy w oświadczeniu.

Zdaniem CMWP SDP, wątek ten wymagał dogłębnego zbadania, czy pozwanych nie pozbawiono w ten sposób prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd, "a ten aspekt sprawy został praktycznie zupełnie pominięty".

"Naruszenie wolności słowa"

W komunikacie uznano ukaranie Sakiewicza za zignorowanie przez wymiar sprawiedliwości istotnych aspektów sprawy, mających wpływ na jej rozstrzygnięcie. Wskazano tu przede wszystkim na kontrowersyjną działalność społeczną i polityczną Kramka. Podkreślono, że oczywiście ocena jego działań nie należy do sądów rozpatrujących tę sprawę, jednak "karanie dziennikarzy za krytykę prasową tejże działalności budzi zdumienie i w ocenie CMWP SDP narusza zasadę wolności słowa, fundamentalną dla demokratycznego państwa".

CMWP SDP przywołało m.in. hasło głoszone swego czasu przez męża Ludmyły Kozłowskiej: "Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!", a także jego działania na granicy polsko-białoruskiej, za które zostały mu przedstawione zarzuty.

"Prowadzona przez pozwanych Redakcja oceniała różne działania powoda jako antypolskie i inspirowane z zewnątrz, a niezależnie od trafności takiej oceny, uzasadnia to surową krytykę wyrażoną przez nią w formie karykaturalnego fotomontażu na okładce tygodnika" – wskazano. Według organizacji, trudno zrozumieć, dlaczego "powszechnie dopuszcza się operowanie w publicystyce i w działalności publicznej przesadą, groteską, prowokacją, często w drastycznych formach łamiących powszechnie przyjęte normy, a nie można dosadnie skrytykować osoby, która bezpośrednio lub medialnie atakuje państwo polskie".

"Karykatura, jaką jest będąca przedmiotem sporu okładka 'Gazety Polskiej', jest formą wypowiedzi dziennikarskiej, której można przypisać co najwyżej charakter opinii, a wypowiedzi ocenne nie poddają się tożsamym rygorom weryfikacji, jak fakty" – dodano.
Według Centrum, ukaranie Sakiewicza stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), a wiec akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarzy do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki kontrowersyjnych organizacji pozarządowych o niejasnych źródłach finansowania.

Efekt mrożący

"Orzeczona dla dziennikarza upokarzająca kara przepraszania kogoś za opublikowaną krytykę jego poglądów, z którymi się nie zgadza oraz w konsekwencji dotkliwa kara finansowa powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego jako naruszający zasadę wolności słowa" – oceniło CMWP SDP, podkreślając, iż jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą dziennikarską, do której zobowiązani są wszyscy dziennikarze.

Wyrok ws. Sakiewicza

Sprawa sięga sierpnia 2017 roku i ma związek z okładką "Gazety Polskiej", na której przedstawiono Bartosza Kramka jako żołnierza Wehrmachtu. Zdjęcie, będące fotomontażem, opatrzono tytułem "Nowa kampania wrześniowa. Znamy plany jesiennego puczu". Kramek pozwał za nią redaktora naczelnego gazety domagając się przeprosin, 30 tysięcy zł zadośćuczynienia oraz wpłaty 20 tysięcy złotych na rzecz Centrum Praw Kobiet.

W lipcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie opowiedział się po stronie Kramka i zasądził na na jego rzecz 15 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sakiewicz został również zobowiązany do do wpłaty 10 tysięcy złotych na rzecz wybranej przez Kramka fundacji oraz opublikowanie przeprosin na okładce "Gazety Polskiej".

Sakiewicz złożył apelację od tego orzeczenia.

W ubiegły czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie utrzymał w mocy część wyroku sądu okręgowego dotyczącego 15 tys. zł zadośćuczynienia i wpłaty 10 tys. zł na rzecz Centrum Praw Kobiet. Sąd zmienił natomiast część orzeczenia dotyczącą publikacji przeprosin, zasądzając umieszczenie oświadczenia z przeprosinami na drugiej stronie tygodnika, a nie jak orzekł sąd I instancji na okładce.

– Zobowiązanie redaktora naczelnego do zamieszczenia całego tekstu przeproszenia na okładce tygodnika przekracza, zdaniem sądu apelacyjnego, zakres proporcjonalności wymaganej dla usunięcia skutków pokrzywdzenia powoda tą publikacją utworu satyrycznego, czyli okładką – uzasadniła sędzia Edyta Jefimko.

Sąd II instancji nie przychylił się też do żądania Kramka dotyczącego umieszczenia oświadczenia z przeprosinami na stałe na stronie internetowej "Gazety Polskiej".

cmwp.sdp.pl

wu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Portal i.pl