Fenomen Georgescu, bunt wyborców, rosyjska intryga. Punkt Zapalny o Rumunii i Mołdawii

Grzegorz Kuczyński
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Kryzys polityczny w Rumunii związany z wyborami prezydenckimi oraz rosyjskie próby zdestabilizowania sąsiedniej Mołdawii – o tym rozmawiamy z Kamilem Całusem (OSW) w kolejnym odcinku programu Punkt Zapalny. Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich wyjaśnia też fenomen Calina Georgescu, ujawnia kulisy eliminacji tego polityka z wyścigu wyborczego, wyjaśnia, czym jest unionizm oraz wskazuje, jak wynik wyborów prezydenckich w Rumunii wpłynie na wynik wyborów parlamentarnych w Mołdawii.

SPIS TREŚCI

Postać z pogranicza polityki, ezoteryki i jakiegoś rodzaju show. Wypromowana alternatywnymi teoriami rzeczywistości na TikToku, Instagramie czy YouTube. Tak Calina Georgescu opisuje gość Punktu Zapalnego. - On oferuje każdemu to, co ten chce usłyszeć, to jest ewidentne źródło jego sukcesu – mówi Kamil Całus.

Źródła fenomenu Georgescu

Dlaczego władze Rumunii unieważniły jesienne wybory prezydenckie? - Po pierwsze szokiem było, że Georgescu, kandydat znikąd,  z trzyprocentowym, pięcioprocentowym poparciem w sondażach, dostaje najlepszy wynik w pierwszej turze. Drugim szokiem, chyba nawet jeszcze większym, było to, że Elena Lasconi, czyli kandydatka reprezentująca Związek Ocalenia Rumunii,  taką centroprawicową, liberalną partię, ale proeuropejską i proukraińską, zyskała drugie miejsce. To też było zaskoczenie – mówi analityk OSW. Tym bardziej, że „nie dostał się do drugiej tury premier Rumunii,  jednocześnie lider socjalistów, największej partii, postkomunistycznej partii współrządzącej Rumunią.  I to był w ogóle pierwszy raz w historii Rumunii kiedy przedstawiciel tej partii nie znalazł się w drugiej turze”.

Całus wynik unieważnionych wyborów tłumaczy rozczarowaniem dużej części Rumunów sytuacją polityczną w kraju. - Dwie partie, czyli z jednej strony socjaldemokraci i z drugiej strony partia narodowych liberałów, Rumunią de facto rządzą od 30 lat.  To jest taki układ, który zwykle się zmienia,  ale ostatnio właśnie przez kilka lat współrządzi w ramach koalicji,  co tak naprawdę było taką ostatnią kroplą przelewającą czarę – tłumaczy ekspert OSW. „Obydwie partie, które stanowiły oś sporu politycznego, postanowiły stworzyć koalicję.  No to kto został tym biednym Rumunom?”. - No i Georgescu po prostu uosabiał dokładnie takiego kandydata.  Czyli gdyby nie to, że było oczekiwanie, czy chęć zmiany,  no to on by nie miał szans na takie poparcie. Z drugiej strony, gdyby nie to, że zorganizowano naprawdę bardzo dynamiczną kampanię na TikToku przede wszystkim, który w Rumunii jest ultrapopularny, jest dwa razy bardziej popularny niż w Polsce – mówi gość Punktu Zapalnego.

Czym jest unionizm?

Po wyeliminowaniu Georgescu faworytem powtórzonych wyborów będzie George Simion, „lider narodowej konserwatywnej prawicy”. - Sondaże dają mu trzydzieści parę procent w pierwszej turze.  A w drugiej? Właściwie musimy pamiętać,  że sondaże w Rumunii regularnie zawodzą ostatnimi czasy, ale generalnie dają mu szansę zwycięstwa właściwie z każdym kontrkandydatem – mówi Całus.

Jaki wpływ jego zwycięstwo może mieć na sytuację w sąsiedniej Mołdawii, powiązanej z Rumunią historycznie, językowo i kulturowo? - Zacznijmy od tego, że jeśli Simion wygra, to w relacjach mołdawsko-rumuńskich pojawi się pewien problem formalny. Otóż Simion jest persona non grata w Mołdawii. Zresztą na Ukrainie też, ale przede wszystkim w Mołdawii,  skoro o tym mówimy. Dlaczego? Dlatego, że Simion w ogóle do rumuńskiej polityki czy do rumuńskiego życia społecznego wszedł jeszcze w roku 2012-2011 jako naczelny unionista kraju. Teraz co to jest unionizm? Unionizm to jest taka ideologia w Rumunii i w Mołdawii, mówiąca, że Rumunia i Mołdawia to jest historycznie jeden kraj, co poniekąd jest zresztą prawdą – mówi gość Punktu Zapalnego.

Kto będzie rządził w Mołdawii?

Całus wskazuje, że gdyby Simion wygrał w Rumunii, to osłabi pozycję obecnie rządzącego w Mołdawii prozachodniego obozu. „Problem polega na tym, że kiedy w Rumunii pojawiają się politycy prozjednoczeniowi, prounionistyczni, zaczynają zajmować wysokie stanowiska albo dominować w życiu publicznym, a więc stają się głośni, to siły prorosyjskie w Mołdawii, albo tak zwane centrowe, czyli to są te siły, które uważają, że Mołdawia powinna się integrować z Unią Europejską, ale powinna zachować własną tożsamość”, zyskują.

Zdaniem Całusa wybory na jesieni zapewne, mimo wszystko, wygra prozachodnia PAS, ale będzie musiała szukać koalicjanta. I liczyć na podziały w obozie rywali. - To nie jest tak, że Rosja ma jakąś wielką strategię w Mołdawii i jest w stanie to wszystko koordynować. Mamy Szora, ale z drugiej strony mamy też socjalistów, nawzajem nie bardzo lubią się te grupy. Mamy centrystów, którzy się nie lubią z Szorem, mogą się dogadać z socjalistami. Do tego wszystkiego jest jeszcze Renato Usatii – mówi gość Punktu Zapalnego. Zdaniem eksperta OSW, po wyborach nastąpi jeszcze dogrywka. Układanie większościowej koalicji. I nie jest przesądzone, komu to się uda.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na i.pl Portal i.pl