Spis treści
- Według prokuratury – czterech z nich postanowiło, że dadzą nauczkę Dominikowi
- Podłożem konfliktu „pyskówki” w internecie, negatywne opinie, jakie wyrażał o nich samych i ich partnerkach
- Prokurator: pokrzywdzony został wywleczony z siedzenia pasażera i wrzucony do części załadunkowej pojazdu
- Sporo zarzutów dla oskarżonych
Według prokuratury – czterech z nich postanowiło, że dadzą nauczkę Dominikowi
Proces, który toczył się w Sądzie Rejonowym w Krośnie, dotyczył wydarzeń, które rozegrały się 10 lutego ub. roku. Na ławie oskarżonych zasiedli Konrad S., Adrian R., Krystian R., Adrian B. i Oskar W. Według prokuratury – czterech z nich postanowiło, że dadzą nauczkę Dominikowi.
Dołączył do nich piąty, znajomy Konrada S. To właśnie Konrad S. – według aktu oskarżenia – był tym, który zainicjował zemstę na 20-latku. Planował ją już od dłuższego czasu. Obaj mężczyźni byli kolegami, ale ich relacje popsuły się w związku ze sprawą kradzieży sprzed trzech lat, w której to Dominik miał go „wsypać”.
Podłożem konfliktu „pyskówki” w internecie, negatywne opinie, jakie wyrażał o nich samych i ich partnerkach
- Od tego czasu oskarżony nakręcał w swoim kręgu towarzyskim spiralę niechęci wobec pokrzywdzonego. Trzeba przyznać, że sam pokrzywdzony nie był kryształową postacią. Między nim a pozostałymi oskarżonymi były konflikty, chodziło o „pyskówki” w internecie, negatywne opinie, jakie wyrażał o nich samych i ich partnerkach - mówił prokurator Zbigniew Piskuzub.
W tej atmosferze w gronie znajomych zrodziła się chęć odwetu na Dominiku.
- Chodziło o to, by zrobić coś takiego, co go upokorzy i zniechęci do dokuczania im. Powstał plan uprowadzenia go, wywiezienia w odludne miejsce, zrobienia czegoś, co by go poniżyło i zarejestrowanie tego. Nagranie miało być „hakiem”. Odwet na 20-latku miał dać Konradowi S. satysfakcję a grupie pewność, ze Dominik nie będzie ich więcej zaczepiał - argumentował prokurator.
Prokurator: pokrzywdzony został wywleczony z siedzenia pasażera i wrzucony do części załadunkowej pojazdu
To, co zostało zrealizowane było – jak obrazuje prokurator – niczym filmowy scenariusz. Dominik był obserwowany. Gdy pojawił się na stacji benzynowej, został zwabiony do samochodu jednego z oskarżonych, pod pretekstem podwózki. Pojechali w pobliże innej stacji benzynowej, w miejscowości Bajdy, gdzie pojawili się pozostali oskarżeni.
- Tam nastąpił atak. Pokrzywdzony został wywleczony z siedzenia pasażera i wrzucony do części załadunkowej pojazdu - relacjonował prokurator.
Fiatem doblo z Dominikiem „na pace” jechała trójka oskarżonych (Adrian B., Adrian R. i Krystian R.). Za nimi podążali bmw dwaj oskarżeni (Konrad S., i Oskar W.) i ich dziewczyny. Krążyli po okolicy, w pewnym momencie samochód, którym jechał Konrad S. zawrócił.
- Oskarżony był pewien, że koledzy zrealizują dalszą część planu. Wrócił oglądać galę MMA - mówił prokurator.
Kombivan zatrzymał się w leśnym rezerwacie. Tam 20-latek został zmuszony do rozebrania się do naga a cała sytuacja została nagrana telefonem komórkowym. Oskarżeni zostawili go na odludziu, w samych skarpetkach, bez telefonu. Do domu dotarł około godziny pierwszej w nocy.
Sporo zarzutów dla oskarżonych
Oskarżeni w tej sprawie usłyszeli po kilka zarzutów. Prokurator dla Konrada S. domaga się łącznej kary roku pozbawienia wolności. Dla Adriana B – kary 3 lat i 4 miesięcy, dla Adriana R. i Krystiana R. – 3 lat więzienia, dla Oskara W. – 6 miesięcy. Chce także orzeczenia nawiązki, zakazu kontaktów z pokrzywdzonym i podania wyroku do publicznej wiadomości.
Linia obrony oskarżonych sprowadzała się do umniejszania swojej roli w zdarzeniu. Każdy przedstawiał inną wersję, dogodną dla siebie. Tylko jeden (Adrian R.) skierował słowa przeprosin do pokrzywdzonego. Obrońcy wygłosili długie mowy końcowe, wnioskując o uniewinnienie bądź niskie kary, w zawieszeniu. Podkreślali brak dowodów na to, że ich klient popełnił dane przestępstwo. Zaznaczali też, że pokrzywdzony miał tendencję do prowokowania. Jeden z obrońców stwierdził, że całe zdarzenie to „dziecinada”, określając sytuację słowami „z dużej chmury mały deszcz”. Oburzyło to pełnomocnika pokrzywdzonego.
- To było gangsterskie zachowanie. Pokrzywdzony do dziś cierpi przez to, co go spotkało. Spirala niechęci wobec niego trwa nadal – stwierdził.
Sąd ogłoszenie wyroku odroczył do 27 lutego.
