Legendy nie umierają. Pele odszedł, jednak sława największego piłkarza w historii pozostanie na zawsze

Jacek Kmiecik
Jacek Kmiecik
East News
Jestem niepowtarzalny i wyjątkowy - mówił o sobie Pele. „Król Futbolu” zmarł 29 grudnia 2022 r. Choroby onkologiczne dręczyły go przez kilka lat. Pele miał 82 lata, trudno mu więc było żądać od losu, by stawił im czoła.

Zebraliśmy najważniejsze cytaty wielkiego Brazylijczyka, które najlepiej ilustrują barwne epizody z jego niebanalnego życia.

„Zobaczyłem morze i oszalałem”

Tak Pele opisuje spotkanie z głównym miejscem swojego życia - miastem Santos w stanie Sao Paulo na atlantyckim wybrzeżu i głównym klubem jego kariery - Santosem FC. Pele urodził się w małym miasteczku Tres Coracoes i większość swojego dzieciństwa spędził w Bauru.

W tym samym miejscu, w młodzieżowej drużynie miejscowego klubu o tej samej nazwie (rozwiązanego w 1968 roku), zaczął profesjonalnie grać w piłkę nożną. Rodzina piłkarza była więcej niż biedna, a obie osady leżą daleko od wybrzeża. Pele powiedział, że przed przeprowadzką do Santos, kiedy miał już 15 lat, nigdy nie widział oceanu. I tylko z plotek wiedział, że woda w nim jest słona. „Wszedłem do wody w ubraniu i butach, żeby sprawdzić, czy naprawdę taka jest. Tak, po prostu taka była - powiedział Pele w 2006 roku.

W Santosie spędził prawie całą swoją karierę. Trzykrotnie próbował swoich sił jako bramkarz w oficjalnych meczach klubu. We wszystkich wygrał Santos, a w listopadzie 1969 roku w meczu z Botafogo Pele zakończył „na sucho” - jego drużyna wygrała 3:0.

„Brazylijski komentator to karabin maszynowy strzelający histerycznymi seriami”

Brazylia lat 40. i 50. XX wieku, w której dorastał Pele, nie była rajem na ziemi. Mieszkańcy zaczęli szybko przenosić się do miast, rosło rozwarstwienie społeczeństwa i bieda. Nie było mowy o zorganizowanej sieci dziecięcych szkółek piłkarskich, jak jest choćby teraz. Rodzice nie mogli pomóc finansowo utalentowanemu synowi. Ojciec Pelego - Dondinho też był zawodowym piłkarzem, ale wielkie kluby nie dostrzegły w nim umiejętności, a on sprzątał za minimalne wynagrodzenie w prowincjonalnych klubach.

Przyszły trzykrotny mistrz świata sam w dzieciństwie pracował jako pucybut na stacji w Bauru, siedząc przy domowej roboty budce. Jego pierwszą piłką była pończocha wypchana papierem, przewiązana u góry sznurkiem. „Nauczyłem się bawić na dworze. Tylko tam było to możliwe - powiedział Pele.

Po pewnym czasie pracował już w lokalnej fabryce obuwia. Być może teraz rozmawialibyśmy o jakiejś innej osobie, jako najlepszym piłkarzu ubiegłego wieku, gdyby były napastnik Sao Paulo i Flamengo Rio de Janeiro, Waldemar de Brito, nie przyszedł do młodzieżowej drużyny Bauru jako trener. Dostrzegł talent w dziesięciolatku, który właśnie wygrał lokalne mistrzostwa. To de Brito, dzięki swoim koneksjom, wysłał go do Santosu. W tym czasie młody chłopak o imieniu Edson Arantes do Nascimento nazywał się już Pele. Sam piłkarz powiedział, że nie pamięta, kiedy i dlaczego otrzymał swój przydomek. Ale ma swoją teorię na temat nadawania piłkarzom pseudonimów w Brazylii: „Czasami podejrzewam, że przezwiska, zwłaszcza te krótkie, wymyślili nasi komentatorzy. Są jak karabin maszynowy, strzelający histerycznymi seriami. Bardzo im pomaga, jeśli gracze nazywają się Pele, Didi, Vava. W końcu zanim komentator zdąży podać nasze pełne imiona i nazwiska w jednej sekwencji, połowa meczu się skończy”.

„Bóg dał mi możliwość gry w piłkę nożną. Wszystko inne zdobyłem, trenując”

Pele dużo mówił o tym, że sukces w życiu można osiągnąć tylko poprzez pracę i przy pomocy dobrego wykształcenia. „Alfabet, alfabet! Każde dziecko powinno umieć czytać i pisać” - z pozoru banalne słowa piłkarza. Ale w Brazylii za młodości Pelego trzeba było przemawiać z ekranów telewizorów, a władze musiały dołożyć szczególnych starań, aby promować program edukacji ogólnej. Wielu po prostu nie miało czasu na szkołę - aby nie być głodnym trzeba było na przykład czyścić buty na dworcach kolejowych. Sam Pele miał nawet wojskową specjalizację - będąc już w Santosie, w wieku 18 lat łączył grę, treningi i służbę przez pół roku. Pele otrzymał wyższe wykształcenie już w latach 70. w dziedzinie kultury fizycznej.

„Nasi zawodnicy podobali się szwedzkim dziewczynom, zwłaszcza czarnoskórzy. Świetnie się bawiłem”

Europa naprawdę poznała, kim był Pele na mistrzostwach świata w Szwecji w 1958 roku. 17-letni Brazylijczyk ustrzelił hat-tricka przeciwko Francji z Juste Fontaine, który na tym turnieju ustanowił wciąż niepobity bramkowy rekord w jednym mundialu (13). Ale Brazylijczykom wystarczyło zdobycie tylko jednej bramki. W finale, w obecności szwedzkiego króla Gustawa V, Pele strzelił gospodarzom trzeciego gola meczu, co ostatecznie zabiło ich nadzieje na mistrzostwo świata.

Następnie Pele został mistrzem świata jeszcze dwukrotnie. Reprezentacji Brazylii nie traktuje jednak bez humoru. „To niesamowite, ale teraz po raz pierwszy mam okazję pochwalić bramkarza naszej drużyny!” - wykrzyknął w odpowiedzi na pytanie o występy w reprezentacji narodowej bramkarza Palmeiras Sao Paulo, Marcosa, który w 2002 roku zdobył z „Canarinhos” mistrzostwo świata w Japonii i Korei. Jednak Pele dożył momentu, w którym reprezentacja na mundialu miała jednocześnie dwóch czołowych bramkarzy - Alissona z Liverpoolu i Edersona z Manchesteru City, którzy udowadnili swoją wartość, tracąc tylko jednego gola na dwóch w fazie grupowej.

„Ciągle śnię, że biegam z piłką i strzelam gole”

Pele trzykrotnie kończył karierę. W 1971 roku pożegnał się z reprezentacją w towarzyskim meczu z Jugosławią. W Santosie Pele zakończył występy trzy lata później, a jego ostatni klub, amerykański Cosmos Nowy Jork, urządził w 1977 roku prawdziwe pożegnalne show wielkiej legendy futbolu, organizując benefisowy mecz z Santosem. W 1981 roku dziennikarze uznali go za sportowca stulecia. W 2000 roku FIFA oficjalnie uznała Pelego za najlepszego piłkarza XX wieku. „Tęsknię za piłką. Za emocjami na boisku, energią stadionu, walką o dobry wynik. Za radością z każdego zwycięstwa, a nawet smutkiem z każdej porażki” - powtarzał Pele.

„Nie jestem szalony”

Po przejściu na emeryturę Pele próbował sił w różnych rolach - od kawowego magnata po prezentera telewizyjnego, muzyka czy aktora. Reprezentował różne programy UNESCO i UNICEF, a nawet przez dwa lata, w okresie 1995-1997 był ministrem sportu Brazylii. W tym czasie pokłócił się z rodakiem Joao Havelange, który wówczas był prezydentem FIFA. A wszystko za sprawą tak zwaanej ustawy Pelego, która rozszerzyła prawa młodych piłkarzy i zaczęła przywracać porządek w systemie prawnym brazylijskiej piłki nożnej. Reforma nie spodobała się Havelange’owi, oskarżył legendę o „ingerencję w sprawy FIFA”, a po rezygnacji Pelego w 1998 roku ustawa została przyjęta z uwzględnieniem uwag FIFA.

Jedyną rzeczą, której Pele zawsze odmawiał, było zostanie trenerem. „Nie jestem szalony” - odpowiedział kiedyś dziennikarzowi na pytanie o perspektywy zostania trenerem reprezentacji Brazylii. Oznajmił nawet, że po prostu nie jest w stanie pojąć sztuki coachingu. „Wiem, że bycie trenerem jest trudne i nie chcę sobie utrudniać życia. Ta rola jest dla mnie poza zasięgiem - wyjaśnił.

„Jestem lepszy niż Maradona i Di Stefano razem wzięci”

Tylko jeden zawodnik z ubiegłego stulecia wkroczył na tron Pelego - Diego Maradona. Porównał się z wielkim Brazylijczykiem i wyciągnął wnioski na swoją korzyść. Pele tylko kpił z tych stwierdzeń. „Aby porównać się ze mną, Maradona musi najpierw poprosić o pozwolenie Sokratesa, Tostao, Rivelino, Zico i Romario. Wtedy powinni mu na to pozwolić dwaj znakomici Argentyńczycy - Di Stefano i Moreno. Byli lepsi od niego” - przekonywał.

W przeciwieństwie do Pelego, Maradona chciał trenować drużynę narodową od późnych lat 90. Wynik jest znany wszystkim. Na mistrzostwach świata 2010 Argentyna z Messim, Higuainem, Tevezem i Mascherano w składzie, odpadła w ćwierćfinałe, przegrywając z Niemcami 0:4. Pele był bezwzględny: „Maradona nie jest dobrym trenerem, ponieważ prowadzi dziwny tryb życia. I nie pozostaje to niezauważone przez zespół”. Wielkość Argentyńczyka jako gracza Pele oceniał nie mniej surowo. Brazylijczyk wyśmiał „Rękę Boga”, mówiąc, że to jedyny gol Maradony zdobyty głową.

A fanów Argentyńczyka, którzy zawsze stawiali go na pierwszym miejscu, zdenerwował tak bardzo, jak to możliwe: „Argentyńczycy popełniają błąd, porównując mnie z Maradoną i Di Stefano. Muszą zrozumieć: jestem lepszy od nich obu razem wziętych”. Pele nie lubił współczesnych gwiazd, w tym Neymara: „Nie używaliśmy żelu i innych zabawek, bo na boisku musiał być mężczyzna”. O Messim powiedział, że „wyznacza epokę, ale nie stanie się legendą”. Cokolwiek to znaczy.

„Jeśli syn popełnił błąd, zapłaci za to”

Pele nie był tak otwarty, jeśli chodzi o swoją rodzinę. W 2005 roku brazylijska policja aresztowała jego syna bramkarza Santosu, Edinho, za przemyt narkotyków i kontakty z handlarzami narkotyków. Edson Nascimento próbował być bramkarzem w tym samym Santosie. W 1995 roku klub z synem legendy w składzie doszedł nawet do finału ligi brazylijskiej, gdzie przegrał z Botafogo Rio de Janeiro. W 2014 roku Edinho został skazany na 33 lata za pranie pieniędzy z handlu narkotykami. Pele mówił o zachowaniu potomstwa w 2005 roku, tak konkretnie i ostro, jak to tylko możliwe: „Jeśli naprawdę popełnił błąd, zapłaci za to”.

Kolejna rodzinna historia związana jest z fizjoterapeutką Christiną Kurtz, którą Pele oficjalnie uznał za swoją córkę dopiero w 2002 roku, kiedy miała 32 lata. Legendarny piłkarz tak opisał swoje emocje: „Kiedy zaczęła mówić, kiedy zobaczyłem jej twarz, zrozumiałem, że to jest moja rodzina”. W sumie Pele ma siedmioro oficjalnie uznanych dzieci. I Bóg wie, ilu już starszych Szwedów, Brazylijczyków czy Amerykanów może odgadnąć, kto jest ich prawdziwym ojcem. Sekret takiej płodności, Pele skwitował kiedyś: „Nigdy nie potrzebowałem viagry. Ale widziałem wielu przyjaciół bardzo zdenerwowanych, ponieważ zapomnieli o tym przed pójściem na imprezę”.

„Jestem wyjątkowy i niepowtarzalny”

Pele nigdy nie wątpił we własną wielkość. I powiedział na ten temat tyle, że Zlatan Ibrahimović ze swoim CV wydaje się być przy nim chłopczykiem. „Nigdy nie będzie innego Pelego, moja mama i ojciec przełamali schemat, a potem zamknęli fabrykę. Jestem wyjątkowy i niepowtarzalny” - to najsłynniejsza z nich. Ale Pele poszedł znacznie dalej i porównał się nawet z Synem Bożym. „Rozumiem, że to bluźnierstwo i rozumiem, że nie jest dobrze mówić w ten sposób. Ale według sondaży jestem bardziej popularny niż Jezus Chrystus. Śmieszy mnie to, bo jestem katolikiem i wiem, kim jest Jezus i jakie są wartości wiary” - powiedział. Kryterium własnej wielkości Pele zdefiniował również dawno temu: „Nie przyznaję, że jest piłkarz lepszy ode mnie, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto przekroczy moje tysiąc bramek. Kiedy go znajdą, wtedy porozmawiamy”.

Jednocześnie tylko 757 jego bramek dla Santosu, zdobytych w latach 1957-1977, uważa się za oficjalnie uznane. Sam klub twierdzi, że było ich jeszcze około tysiąca. A jeśli „Ibrze” naprawdę trudno konkurować z Pele pod względem stopnia wpływu na grę, to prawdziwy konkurent Brazylijczyka już dojrzewa. Cristiano Ronaldo niedługo zakończy karierę, a jeśli jego język wreszcie zostanie uwolniony, usłyszymy wiele nowych portugalskich słów o jego wielkości…

„Dobrze, że jestem człowiekiem trzech serc!”

Problemy zdrowotne, niezwiązane z kontuzjami sportowymi, po raz pierwszy spotkały Pelego w 2002 roku. Wówczas trafił do szpitala z powodu ostrej alergii na jod, która objawiła się po wizycie na planowej tomografii komputerowej. Po wyjściu ze szpitala piłkarz powiedział, że ma „dwa serca więcej”, bo był „człowiekiem o trzech sercach”. Tak dosłownie tłumaczona jest nazwa jego rodzinnego miasta - Trzy Serca. Naprawdę poważne problemy zdrowotne zaczęły się w 2015 roku, kiedy Pele przeszedł trudną operację. W 2019 roku przeszedł ciężką infekcję narządów wewnętrznych, miał protezę stawu biodrowego w noge i duże problemy z kolanem.

Ostatnia hospitalizacja Pele była spowodowana ogólnym obrzękiem i niewydolnością serca. Ale wtedy bliscy zapewnili, że świat „nie ma powodów do zmartwień”. Pele pozostał optymistą aż do ostatnich dni. „Jestem silny, mam dużo nadziei i jak zwykle stosuję leczenie. Dziękuję lekarzom i pielęgniarkom za całą opiekę, jaką otrzymałem. Naprawdę wierzę w Boga, a każda wiadomość od was na całym świecie dodaje mi energii ”- taki apel został opublikowany w na jego koncie w sieci społecznościowej.

Kibice reprezentacji Brazylii na meczu z Kamerunem w Katarze rozwinęli plakaty wspierające legendę. Ale wkrótce siła serca legendy zgasła.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl