Kutiman Orchestr to siedmiu izraelskich muzyków, którzy potrafią mistrzowsko grać i robią to z autentyczną radością. Łączą różne gatunki muzyki i wszelkie dźwięki. W sobotę wystąpili w Centrum Kultury w ramach 10 Lublin Jazz Festiwal. Swoją muzyka wlali słuchaczom gigantyczna dawkę pozytywnej energii. Tego mi było trzeba – mówili ludzie po koncercie.
Liderem zespołu jest Ophir Kutiman Kutiel, kompozytor, aranżer, animator. To on miksuje wszystko ze wszystkim: funk, afrobeat, regge, psychodeliczny jazz i jakieś kosmiczne głosy. Na żywo słyszymy perkusję, bębny, gitarę, bas, saksofon i trąbkę. Solówki saksofonisty, perkusisty i bębniarza były po prostu olśniewające. Właśnie na coś takiego wymyślono określenie joyfull sound.
Kutiman miał w sobotę urodziny (rocznik 1982). Publiczność odśpiewała mu serdeczne sto lat, a on ze swymi muzykami dali na bis kolejną porywającą kompozycję. To był niezapomniany koncert.
Nie podszedł mi ten koncert. Niezbyt wyszukany afro beat i nic więcej. A ludzie się tam cieszyli, jakby sam Fela Kuti grał. No i troszkę cwaniaczek z tą nazwą.