Panie Rzeczniku, bardzo proszę, aby pochylił się Pan nad ludem Wrocławia, zwanego miastem spotkań, który podczas radosnego pochodu z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, kroczący pod hasłem »Żeby Polska była Polską« został skatowany przez policjantów i zamaskowanych zbójów niewiadomego pochodzenia - pisze w liście otwartym do RPO Jacek Międlar.
W dalszej części były duchowny zwraca uwagę, że kocioł utworzony przez policjantów spowodował, że poszkodowani zostali zwykli ludzie, którzy nie mieli gdzie uciekać.
Jest Pan znany z brania pod swoje skrzydła homoseksualistów, żydów oraz stłuczone szyby w synagogach, przeto liczę, że polskich gojów z Wrocławia również otoczy Pan opieką. - dodaje Międlar na koniec.
Kolejny list ws. marszu narodowców Międlar napisał do Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA. Pyta w nim o postępowania dyscyplinarne wobec brutalnych policjantów, którzy do pacyfikacji uczestników użyli stalowych pałek teleskopowych.
Międlar poinformował także o złożeniu zawiadomienia do prokuratury na prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka oraz dwóch innych przedstawicieli magistratu: Bartłomieja Ciążyńskiego i Agaty Bukowskiej. Zdaniem byłego księdza cała trójka naraziła uczestników marszu na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Międlar zarzuca im także nadużycie i niedopełnienie obowiązków. - pisze Onet.
Z kolei wrocławski magistrat zapowiedział złożenie zawiadomień:
- o mowie nienawiści w przemówieniu Międlara,
- o artykule Jacka Międlara na portalu wprawo.pl,
- o wezwaniu Międlara do linczu na urzędnikach, którzy jego zdaniem powinni być przywiązywani do pręgierza.
Źródło: Onet.pl.
