Protestujący założyli na oczy czarne opaski. Usta zakleili czarnymi taśmami. Miał to być symbol tego, jak będzie wyglądało życie w Polsce, jeśli dalej będzie łamana konstytucji. Protestowali pod hasłem "Skradziona Sprawiedliwość".
– Protestujemy przeciwko temu co dzieje się w kraju. Mieliśmy zasłonięte oczy, aby zaprotestować przeciwko partyjnej demagogii, która przelewa się przez media, zwłaszcza państwowe, zawłaszczone przez PiS. Bez niezależnych mediów i kultury, a jedynie z partyjną propagandą będziemy ślepi – mówi Krzysztof Niciejewski z wrocławskiego KOD-u, jeden z organizatorów dzisiejszego protestu.
Zaklejone usta, według organizatorów, były symbolem zwalczania, zastraszania i inwigilowania osób, które walczą w obronie praw człowieka i konstytucji.
– Krytyka jest uciszana, a głos publiczny przestaje być słyszalny przez rządzących, którzy nic nie robią sobie z protestów opozycji, czy kobiet. Poza tym zamykamy się na Europę. Wskutek sankcji może zostać ograniczone swobodne podróżowanie i handel. Nie chcemy, aby przyszłość wyglądała jak te 20 minut dzisiaj pod Pręgierzem – podkreśla Niciejewski.
W Rynku pojawili się także popierający obecną władzę, którzy nie czują, aby demokracja była zagrożona.
– Nie czuję się zagrożony. Nie jestem wyborcą PiS-u, ale uważam, że rządzi lepiej niż wcześniej Platforma, na którą zresztą głosowałem, ale srodze się zawiodłem – mówi Kamil Pawlik. – Choć sam nie mam jeszcze dzieci, uważam, że programy socjalne zainicjowane przez rząd pozwalają zmniejszyć nierówności dzielące najuboższe rodziny, a i na arenie międzynarodowej z państwa przedmiotowego stajemy się powoli państwem podmiotowym – dodaje.
Podobne protesty jak ten pod Pręgierzem odbyły się dzisiaj o godz. 13 w blisko 50 polskich miastach, a także w Pradze, Lizbonie i Berlinie.