Podczas głosów stron prokurator Monika Tomkowiak nie miała wątpliwości, że oskarżeni chcieli zabić Ewę M. Na dodatek okazało się, że Paweł G. działał w warunkach recydywy. Dlatego zażądała dla niego 25 lat więzienia, zaś dla Niny K. 15 lat.
Nie chciał zabić, a jedynie dać nauczkę
Broniący oskarżonego aplikant adwokacki Alan El – Assadi oznajmił, że taka kara jest rażąco surowa, bowiem Paweł G. nie chciał zabić pokrzywdzonej, a jedynie dać jej nauczkę. Niemniej wnioskował, że jeśli sąd uzna, iż Paweł G. jednak chciał zabić, to aby został skazany na karę najniższą możliwą za ten czyn, czyli 12 lat więzienia.
W ostatnim słowie Paweł G. przeprosił za swój czyn i tajemniczo wyjaśnił, że zaatakował właścicielkę mieszkania w obawie o swoją rodzinę. Co miał na myśli? Niestety, nawet jego obrońca nie był w stanie wyjaśnić nam tej zagadki.
Broniąca oskarżonej adwokat Małgorzata Kowalska stwierdziła, że w sprawie tej są liczne rozbieżności w zeznaniach świadków, oskarżonych i pokrzywdzonej. Dlatego zaapelowała o uniewinnienie Niny K. Wyrok zapadnie 19 września.
Wynajęcie pokoju było jedynie pretekstem
Według śledczych, oskarżeni 5 czerwca 2020 roku przybyli do mieszkania Ewy M. przy ul. Brackiej w Łodzi na Bałutach w celu wynajęcia pokoju. Był to tylko pretekst, bowiem Paweł G. zadał gospodyni ciosy nożem, zaś Nina K. pobiła ją. Pokrzywdzona przeżyła dzięki temu, że udawała nieżywą. Napastnicy zrabowali łupy warte 885 zł.
