Żonaty z niczego niepodejrzewającą nauczycielką, mający dwójkę dzieci, przetrwał na froncie tylko trzy tygodnie.
Nie nacieszył się życiem
Zginął jakiś czas temu w okupowanym Ługańsku, ale dopiero teraz potwierdzono jego śmierć na portalu Lenta.ru. Jego ciała nie udało się wydobyć ze strefy działań wojennych.
Śledczy Jewgienij Karczewski powiedział, że charakterystyczną cechą maniaka zbrodni było zasypianie na zgwałconych ofiarach, które nie mogły uciec ze względu na jego wagę.
Pastwił się godzinami
Jedna z ofiar, Valentina Danilova: Zaatakował mnie i moją kuzynkę nożem. To było 17 lat temu, ale wciąż wszystko pamiętam. Zabrał nas przy drodze na plac budowy szpitala, rzucił kurtkę na ziemię i dręczył nas przez kilka godzin.
- Straciłam głos, krzycząc, ale nikt nie przyszedł na pomoc. Udało mi się uciec, kiedy zasnął na mojej kuzynce. Dopiero gdy już chrapał, uwolniłam się i uciekłam - dodała.
Były śledczy Artem Dubynin: Przykładał nóż do gardła każdej z ofiar. Szuwałow mógł torturować ofiary przez całą noc.
Sama go wykastruję
Jedna z ofiar szaleńca, zidentyfikowana jako numer 8, mówiła, że Szuwałow, który śmierdział olejem napędowym, powinien być poddany kastracji. - Dajcie mi go, a sama go wykastruję – błagała sąd.
Błędy policji pozwoliły maniakowi gwałcić i zabijać przez prawie trzydzieści lat.
Dorosły syn Szuwałowa powiedział po wyroku: Nie wierzę, że mój ojciec mógłby prowadzić podwójne życie.
Jego synowa powiedziała Komsomolskiej Prawdzie: To miły, słodki człowiek. Nie sądzi pan, że jego żona podejrzewałaby coś, gdyby popełniał przestępstwo?
Źródło: mirror.uk.com
