Fury i Joshua ciągle nie są pewni czy dane im będzie wejść do ringu w Cardiff 3 grudnia. Kontrakt został wysłany do pretendenta w zeszłym tygodniu, ale promotor Joshuy, Eddie Hearn, przyznał, że dokumenty nie były w porządku i od tego czasu dopracowuje je z prawnikiem potencjalnego rywala Georgem Warrenem.
Fury wziął jednak sprawy w swoje ręce i zaznaczył, że odstąpi od umowy, jeśli nie będzie miał podpisanego kontraktu w ciągu najbliższych 48 godzin - Byłem optymistą przez około trzy tygodnie, ale podpisanie kontraktu nie powinno zająć tyle czasu - powiedział w rozmowie z BT Sport - W poniedziałek będziemy mieli jasność, ponieważ jeśli do tego czasu to się nie stanie ja odpuszczam i idę w swoją stronę. Nie będę czekał na jakiegoś faceta, który przegrał trzy z ostatnich pięciu walk.
- Ma szczęście, że daję mu szansę na tytuł mistrza świata, a nie rzucam ochłapy dlatego nie chcę, żeby wciskali mi jakiś kit. Jest zaproszonym gościem na moje przyjęcie, na moich zasadach, więc jeśli chcesz zagrać w grę, przyjdź na bankiet i usiądź.
Fury czekał spokojnie, kiedy rozpoczęły się negocjacje, ale teraz coraz głośniej reaguje napotykając na opóźnienia. Mistrz świata wagi ciężkiej upiera się, że niezależnie od tego czy prawnicy Joshui uporają się z problemami w grudniu i tak będzie walczył wybierając Manuela Charra jako alternatywnego przeciwnika.
