28 - tyle meczów z rzędu wygrała Iga Świątek. Ostatni raz przegrała 16 lutego. W 1/8 finału turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przegrała po tie-breaku z Jeleną Ostapenko. W kolejnych tygodniach wygrała imprezy w Dosze, Indian Wells, Miami, Stuttgarcie i w ostatni weekend w Rzymie. Swoją drogą, została siódmą zawodniczką, która dotarła do dwóch finałów w stolicy Włoch, zanim skończyła 21 lat. Wcześniej dokonali tego Chris Evert, Martina Navratilova, Gabriela Sabatini, Monica Seles, Martina Hingis i Venus Williams.
W międzyczasie odniosła jeszcze dwa zwycięstwa podczas Billie Jean King Cup w Radomiu. Tak długiej serii nie miała żadna tenisistka od siedmiu lat!
Dziś to czwarty wynik w XXI wieku. Przed 20-letnią Polką jest Justine Henin, która w latach 2007-2008 odniosła zwycięstwo w 32 starciach z rzędu. Druga Serena Williams wygrała 34 kolejne spotkania w 2013 r. Natomiast liderką jest starsza z sióstr - Venus, która na początku stulecia wygrała 35 potyczek. Świątek może jej więc dorównać, jeśli zdobędzie drugi tytuł Rolanda Garrosa, która zacznie się w niedzielę.
Jednak cykle z tego wieku dalekie są od najdłuższych serii w historii. Rekordzistką jest Navratilova, która w 1984 r. odniosła zwycięstwo w 74 meczach z rzędu. Czeszka z amerykańskim paszportem zajmuje też trzecie miejsce z 58 wygranymi. Pasmo drugiej Steffi Graf trwało 66 pojedynków. W pierwszej dziesiątce są jeszcze Evert i Margaret Court. Granicą wejścia do czołówki klasyfikacji jest 41 zwycięstw. Świątek wejdzie więc do niej, jeśli wygra jeszcze 13 spotkań.
