Koronawirus we Włoszech: Strach przed pandemią i niepokojami społecznymi. „Rewolucja narodowa” wzywa do rabowania supermarketów

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
Nicola Marfisi/AGF/REX/EAST NEWS
Przedłużająca się izolacja milionów Włochów, brak pracy i co za tym idzie, pieniędzy, rodzi klimat sprzyjający wybuchowi niepokojów społecznych. O czym ostrzegają miejscowi politycy.

Włoscy politycy ostrzegają przed niepokojami społecznymi, bo obecne obostrzenia mogą się przedłużyć.

Ostrzeżenie dotyczy głównie biednych południowych regionów kraju i pojawiło się o zapowiedzi przedłużenia blokady przynajmniej do Wielkanocy.

Kraj jest w bardzo trudnej sytuacji po tym, jak rząd zamknął wszystkie sklepy, firmy i przemysł z wyjątkiem tych niezbędnych, aby powstrzymać zarazę.

Ta jednak nie ustępuje, nie ma dnia, by nie przybyło kolejnych 700-800 ofiar wirusa. Zakażonych wirusem jest ponad 110 tysięcy ludzi, ponad trzynaście tysięcy nie żyje.

Na Sycylii były przypadki, gdy ludzie odmawiali zapłaty za zakupy, mówiąc, że nie mają pieniędzy po trzech tygodniach spędzonych bez pracy.

Miasta-widma w widmie pandemii: tak opustoszały miejsca zaws...

Niedawno zamknięci w domach Włosi wychodzili na balkony śpiewając i krzycząc: Andrà tutto bene (Wszystko będzie dobrze). Teraz śpiew ustał, a niepokoje społeczne narastają, bo ludzie widzą, ze jest coraz gorzej.

- Nie śpiewają już i nie tańczą na balkonach – mówi Salvatore Melluso, ksiądz z organizacji charytatywnej prowadzonej przez kościół w Neapolu. - Teraz ludzie bardziej się boją nie wirusów, co ubóstwa. Wielu jest bez pracy i są po prostu głodni. W bankach żywności są teraz długie kolejki.

Na południu Włoch jest znacznie mniej zgonów na koronawirusa w porównaniu regionami północnymi, ale to na południu jest najwięcej biedy.

NASZE WYWIADY:

Napięcia rosną w najbiedniejszych południowych regionach Kampanii, Kalabrii, Sycylii i Apulii, gdzie ludziom brakuje żywności i pieniędzy. Pojawiły się informacje o presji na właścicieli sklepików, by dawali jedzenie za darmo, podczas gdy policja patroluje supermarkety, aby powstrzymać kradzieże.

Paride Ezzine, kelner w Palermo na Sycylii, czarno widzi przyszłość. - Moja restauracja jest zamknięta. Mam żonę i dwoje dzieci i żyjemy z oszczędności. Ale nie wiem, jak długo. Poprosiłem bank o odroczenie spłaty rat – powiedzieli: „nie”. Ta sytuacja rzuca nas na kolana.

Skutki blokady, która ma zostać przedłużona co najmniej do Wielkanocy, dotykają miliony ludzi, w tym tych pracujących na czarno. - Nawet nie wiemy, ilu takich jest w kraju - mówi Giovanni Orsina, profesor polityki na Uniwersytecie Luiss w Rzymie. Wielu z nich żyje z dnia na dzień, wykonując dorywcze prace. Tych też zaczyna brakować.

W tej sytuacji premier Giuseppe Conte zapowiedział, że 4,3 mld euro z funduszu solidarnościowego zostanie przekazane wszystkim gminom, a dodatkowe 400 mln euro trafi do burmistrzów, by zamienić je na bony żywnościowe. Ale burmistrzowie protestują: to za mało.

ZOBACZ TEŻ:

Tak mówi Salvo Pogliese, burmistrz Katanii. Spodziewaliśmy się więcej pieniędzy i mam nadzieję, że rząd znajdzie większe środki.- - Sytuacja jest wyjątkowo delikatna, ponieważ znaczna część ludności ma zerowy dochód. Ci, którzy wcześniej żyli z godnością, teraz mają trudności, dodaje Pogliese.

Te 4,3 mld euro miało być przekazane burmistrzom w maju, a znaczna część środków została już przeznaczona na inne cele. -Jeśli rząd sądzi, że te pieniądze zostaną przeznaczone na wyżywienie ludzi, to musi wiedzieć, że gminy nie będą miały pieniędzy na inne zele mówi - dodaje Orsina. A nowa transza w wysokości 400 mln euro, jeśli podzielisz ją między gminy, to tylko drobnica. Problem zostawiono na głowie burmistrzom – ludzie proszą ich o pieniądze, a oni ich nie mają.

od 16 latprzemoc
Wideo

CBŚP na Pomorzu zlikwidowało ogromną fabrykę „kryształu”

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kapitalistyczne elity czyli zwykłe bandziory i potomkowie bandziorów najpierw wmówiły ludziom że kapitalizm to najwspanialszy ustrój, straszyli komuchami że jak przyjdą to wszystkim pozabierają majatki i wsadzą do pierdla.... Teraz wmawiają że metoda harówki pod wirusem na prywatny biznes gangsterów i pomoc dla ich kieszeni to jedyna metoda walki z epidemią. Ludzie harują zarażając się coraz bardziej państwa zaraz zbankrutują a biznesmeni którym daje się miliardową kasę spekulują na giełdach i skupują państwowe długi . Niedługo przejmą władzę absolutną. A komunistyczne Chiny w dwa miesiące po wprowadzeniu totalnej kwarantanny we wszystkich zapalnych ogniskach dziś już produkują i śmieją się z kapitalistów którzy nawet w tak oczywistej sprawie jak zamknięcie krajów na kilka tygodni nie chcą zrezygnować z kilku milionów zysku kilku bandziorów nie potrafią albo nie mogą z braku środków zdusić epidemii narażając setki milionów ludzi na to co każdy widzi.

Chińczycy muszą mieć satysfakcję jak kilka dni epidemii powaliło kapitalizm na łopatki a kapitaliści żebrzą o pomoc wrednych nieludzkich komuchów.

Wróć na i.pl Portal i.pl