Zinedine Zidane trenerem Realu został w styczniu 2016 roku, zastąpił Rafę Beniteza. Wcześniej Francuz, który w latach 2001-2006 bronił barw Królewskich jako piłkarz, trenował drużynę rezerw klubu ze stolicy Hiszpanii. Na ławce trenerskiej odnalazł się nadspodziewanie dobrze. Dość powiedzieć, że zdobył z drużyną dziewięć z 13 możliwych trofeów. Do historii przeszedł wygrywając Ligę Mistrzów dwa razy z rzędu, a w sobotę wyśrubował to osiągnięcie do trzech po zwycięstwie 3:1 z Liverpoolem w Kijowie.
W wypowiedziach "Zizou" po kolejnym zwycięstwie w LM próżno było szukać zapowiedzi odejścia. W środę odbył jednak rozmowę z prezesem Florentino Perezem, a następnego dnia klub zorganizował nieplanowaną konferencję prasową. - Kocham ten klub, kocham Florentino. Jestem mu dozgonnie wdzięczny za to, że dał mi tu szansę w roli piłkarza, a później trenera. Ale musimy coś zmienić. To dobry moment, tak będzie najlepiej dla wszystkich. Ja już nie mogę prosić tych zawodników o więcej. Jeśli nadal mają wygrywać, potrzebują nowego głosu w szatni - przyznał Zidane.
- To niespodziewana decyzja. Smutny dzień dla mnie, piłkarzy i kibiców. Chciałem, żeby Zinedine był naszym trenerem na zawsze. Próbowałem go przekonać, żeby został. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to ostateczna decyzja. Szanuję to. Chcę mu tylko przypomnieć, że w Madrycie ma dom i rodzinę. Nie mówię "żegnam", tylko "do zobaczenia". Jestem pewien, że kiedyś do nas wrócisz - dodał Perez.
Szef Realu nie chciał mówić o następcy Zidane'a. Media spekulują, że znów może dać szansę trenerowi rezerw. A jest nim inny były gracz Galacticos, Guti. Faworytem bukmacherów jest jednak Arsene Wenger, który niedawno po 22 latach pracy w Arsenalu opuścił klub. Wysoko stoją też akcje trenera Tottenhamu Mauricio Pochettino.
Obserwuj autora artykułu na Twitterze
Jan Tomaszewski: Jeśli nie przeszkodzą kartki i kontuzje, na mundialu w Rosji możemy zagrać siedem spotkań