Są takie sytuacje, że trzeba wznieść ponad krytyczną ocenę pierwszej kadencji Andrzeja Dudy. Po prostu z szacunku dla państwa. I warto w tym miejscu przypomnieć, że prezydent jednak zawetował najbardziej radykalne pomysły reformy sądownictwa. Tym bardziej trzeba odnotować, że mądrością i klasą wykazał się choćby Bartłomiej Sienkiewicz czy Aleksander Kwaśniewski, który jako jedyny były prezydent wziął udział w zaprzysiężeniu. Bardzo smutne były puste miejsca w Sejmie.
Bojkotowanie zaprzysiężenia i uzasadnianie tego racjami moralnymi, jest kolejną odsłoną wyniszczającego Polskę konfliktu
Jaka będzie druga kadencja prezydenta Andrzeja Dudy? Po pierwsze prezydent nic już nie musi. Nie ma potrzeby balansować między swoimi własnymi przekonaniami, a potrzebami własnego zaplecza politycznego, które oczekuje podpisywania każdej ustawy. Trafnie ocenił to premier Mateusz Morawiecki, który powiedział, że w drugiej kadencji prezydent odpowiada już tylko przed Panem Bogiem i historią. Oczekiwałbym tego od prezydenta. I uważam, że faktycznie Andrzej Duda będzie dużo bardziej niezależny od PiS.
Niemniej, to o czym pisałem na początku, to pogłębianie wojny polsko-polskiej na każdym kroku, sprawia, że sam prezydent jest wpychany w skrajności, definiowany jego jako „ekspozytura złej władzy PiS”, żeby nie pisać o dość prostackim porównywaniu do długopisu. Dość wyraźnie pokazała to kampania wyborcza. To stanowi problem, czy sam Andrzej Duda będzie potrafił wznieść się ponad te uprzedzenia. Jego pierwsze po zaprzysiężeniu wystąpienie w Sejmie, każe być na razie pesymistą. Prezydent niepotrzebnie skorzystał z okazji do włożenia kilku szpil konkurencji, zwłaszcza Rafałowi Trzaskowskiemu. Rozumiem emocje i to, że prezydent Duda chciał się zaprezentować jeszcze jako wojownik, fighter, ale moim zdaniem to było niepotrzebne.
Po drugiej kadencji Andrzeja Dudy nie spodziewam się rewolucji, ale już oczekiwałbym już kilku niespodzianek dla obozu władzy
Ale generalnie w konstelacji obozu władzy Andrzej Duda nie jest „jastrzębiem,”, czyli radykałem, bliżej mu do frakcji „gołębi”. Dlatego nie ma specjalnej chemii między prezydentem a prezesem Jarosławem Kaczyńskim. To Duda wszak doprowadził do odwołania z rządu Antoniego Macierewicza, o czym mało kto dziś pamięta. Dużo bliżej prezydentowi do premiera Morawieckiego, stąd uważam, że Andrzej Duda może w drugiej kadencji nas zaskoczyć. Pewniej może czuć się Morawiecki, podgryzany przez wewnętrzną opozycję w PiS.
Zatem, po drugiej kadencji Andrzeja Dudy nie spodziewam się rewolucji, jakiegoś drastycznego zwrotu, ale oczekiwałbym już kilku niespodzianek dla obozu władzy, zwłaszcza mocniejszego
głosu w komentowaniu bieżącej polityki, od czego prezydent dotąd stronił.
