– Całościowo po raz kolejny jestem zadowolony z naszej gry, nieustępliwości czy dyscypliny w defensywie. Tak naprawdę Stal Rzeszów miała jedną sytuację stuprocentową, Znicz Pruszków poza karnym też miał jedną czy dwie dogodne. Żadna z nich nie była jednak dwustuprocentowa. Natomiast okazje rywali wynikały z naszych strat na własnej połowie. Nad tym musimy jeszcze popracować – zwraca uwagę trener Motoru, Gonçalo Feio. – Oczywiście sparingi nie dają punktów, ale rozwijanie się poprzez zwycięstwa jest czymś, do czego dążymy. To sport, a przecież w sporcie zawsze chodzi o zwycięstwo. Oczywiście teraz wyciągamy wnioski, bo nawet jak się wygrywa, to nadal są rzeczy do poprawy – dodaje.
W spotkaniu ze Stalą Rzeszów obie bramki padły już w pierwszej połowie, a ich zdobywcą został mający za sobą trudny rok Michał Żebrakowski. W starciu ze Zniczem, po dwóch rzutach karnych, do połowy było remisowo (1:1). Najpierw dla gospodarzy trafił Piotr Ceglarz, a później dla rywali Mateusz Grudziński.
– Ubolewam nad tym, że nie utrzymaliśmy czystego konta, bo to jest coś na czym chcemy bazować. W tym sezonie ligowym mamy siedem czystych kont i każde z nich oznaczało trzy punkty – wyjaśnia trener Feio.
Wynik meczu ze Zniczem w 79. minucie, uderzeniem głową, ustalił Kacper Śpiewak (2:1).
– Cieszy mnie to, że konsekwentnie dążyliśmy do tego zwycięstwa. Coraz mocniej dominowaliśmy, skutecznie „zabijaliśmy” kontry przeciwnika i ostatecznie wywalczyliśmy tę drugą bramkę. Warto zanotować, że na cztery zdobyte bramki, trzy z nich strzelili nasi napastnicy. Dodatkowo, wszystkie z gry, więc to jest na pewno dla nas wszystkich dobra wiadomość – zauważa szkoleniowiec Motoru.
W obydwu spotkaniach towarzyskich Portugalczyk postawił na inne jedenastki. Na murawie zabrakło jednak pozyskanego zimą Pawła Stolarskiego. Nie zagrał jeszcze Damian Sędzikowski.
– Cieszy mnie, że po dwóch tygodniach ciężkiej pracy, a dodatkowo jeszcze sparingu w Białymstoku, większośc piłkarzy zagrało pełne 90 minut i nie było widać po nich obniżki intensywności. Cieszę się, bo podniesienie intensywności było jednym z naszych założeń – mówi Gonçalo Feio. – Mówiąc intensywność nie mam na myśli samego biegania, bo w piłce nie chodzi o samo bieganie. Intensywność to bieganie w odpowiedni sposób czy podejmowanie jak największej liczby skutecznych decyzji w jak najkrótszym czasie. Uważam, że osiągnęliśmy to – dodaje.
Motor do treningów wrócił 8 stycznia.
– Po dwóch tygodniach okresu przygotowawczego dużo lepiej skracamy i zawężamy pole gry. To powoduje, że my decydujemy, na jakiej przestrzeni ta gra się odbywa. Jasne, boisko ma 105x68 m, ale przestrzeń w jakiej się gra jest zależna w większości od tego, jak ustawia się zespół, który nie ma piłki – twierdzi portugalski trener lublinian.
Przed startem piłkarskiej wiosny jego drużyna zagra jeszcze pięć meczów towarzyskich. Rywalami żółto-biało-niebieskich będą: Resovia, Wisła Puławy (oba mecze 27 stycznia w Lublinie), Radomiak Radom, Stal Stalowa Wola (oba mecze 2 lutego w Radomiu) i Polonia Warszawa (10 lutego w Lublinie).
W pierwszym spotkaniu o stawkę w 2024 roku Motor zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice. Spotkanie zamknie 20. serię gier. Odbędzie się ono w poniedziałek, 19 lutego, o godzinie 18. Jesienią w Lublinie padł remis 1:1.
