Z dziennikarzami spotkali się m.in. Monika Podpora – Świrk, właścicielka przedszkola oraz jej 17-letni syn Patryk, który – jak podały media – miał molestować i pokazywać filmy pornograficzny 6-letniemu przedszkolakowi. Oboje zdecydowanie zaprzeczyli zarzutom.
Wyciągnęli Patryka z domu i wciągnęli do samochodu
- Jestem nauczycielką. Przedszkole prowadzę od pięciu lat. Pod opieką mam 25 dzieci, czyli komplet. Wieczorem 25 czerwca 2020 roku przyjechali do mojego domu rodzice jednego dziecka, wyciągnęli Patryka z domu, wciągnęli do samochodu i przesłuchali nagrywając rozmowę. Dla mnie, gdy się o tym dowiedziałam, był to szok – oznajmiła Monika Podpora – Świrk.
I dodała, że potem zaczęła się gehenna – dla niej i jej rodziny. Chodzi o to, że w jednej z telewizji prywatnych ukazał się nierzetelny – jej zdaniem – materiał, z którego wynikało, że jej syn dopuścił się czynów nagannych i karalnych.
Mój syn nie zrobił krzywdy żadnemu dziecku
- Mój syn jest niewinny. Żadnemu dziecku nie zrobił krzywdy. To dobry, kochany chłopak. Świetnie się uczy. Pomagał mi zarówno w domu, jak i w pracy w przedszkolu, włączał dzieciom bajki itp. Nie mogłabym spojrzeć sobie w oczy, gdyby zarzuty pod jego adresem były prawdziwe. Opinie psychologów i seksuologów są w tej sprawie jednoznaczne: Patryk nie ma żadnych nietypowych skłonności – zaznaczyła jego matka.
Wyjaśniła też, że chłopak mieszka teraz u dziadka w Łodzi i uczy się w drugiej klasie w jednym z łódzkich liceów ogólnokształcących.
Opinie pod moim adresem to kłamstwa i oszczerstwa.
- Uważam, że opinie, jakie pojawiły się pod moim adresem, to kłamstwa i oszczerstwa. Bywałem w przedszkolu, do którego uczęszcza moje młodsze rodzeństwo. Żaden z rodziców nie miał do mnie żadnych zastrzeżeń. Byłem badany w ośrodku dla nieletnich w Dominowie, gdzie stwierdzono, że nie mam żadnych zaburzeń. Gdyby było inaczej to nie przebywałbym na wolności i nie mógłbym wziąć udziału w takiej konferencji – stwierdził Patryk.
Rodzice bronią przedszkola i jej szefowej
- Chciałbym zwrócić uwagę, że przedszkole skontrolowały prokuratura oraz kuratorium oświaty i wychowania i nie znaleziono niczego, co pozwoliłoby zamknąć tę placówkę. Jako rodzice cieszymy się, że ona działa. Gdybyśmy mieli jakiekolwiek wątpliwości, to zabralibyśmy swoje dzieci z przedszkola. Przecież nic nas nie zmusza, aby je tam posyłać. Tymczasem nie było takich posunięć – zaznaczył Piotr Berski, ojciec córki.
Także Dawid Rezler, też ojciec córki, którą od dwóch lat posyła do wspomnianego przedszkola w Babiczkach, chwalił działalność placówki i jej szefowej oraz podkreślił, że ostatnio żaden rodzic nie wypisał swego dziecka z przedszkola.
Zasadniczy błąd właścicielki przedszkola
Krzysztof Rutkowski przyznał, że pani Monika popełniła jeden błąd: siedzibę przedszkola umieściła w swoim prywatnym domu rodzinnym. Wyjaśnił też, że jego rola w tej sprawie to udzielenie głosu na forum publicznym pani Monice i jej synowi.
W sprawie Patryka toczy się postępowanie w sądzie rodzinnym w Łasku. Jak nas poinformowała Prokuratura Krajowa w Warszawie, zarzucono mu „czyny karalne polegające na doprowadzeniu podstępem małoletniego do obcowania płciowego oraz prezentowaniu treści pornograficznych”.
