Liverpool FC klubowym mistrzem świata, z Flamengo wygrał dopiero po dogrywce

AIP
AP/Associated Press/East News
Liverpool odczarował trofeum dla najlepszej drużyny świata i wygrał w Doha finał KMŚ z Flamengo 1:0. Zwycięską bramkę dla The Reds w ósmej minucie dogrywki strzelił Roberto Firmino.

Liverpool przegrał w 2005 roku w japońskiej Jokohamie 0:1 z São Paulo. W 1981 i 1984 roku przegrywał finał Pucharu Interkontynentalnego - raz z Flamengo. The Reds w Katarze chcieli odczarować trofeum dla najlepszej klubowej drużyny świata. Flamengo (zwycięzcy Copa Libertadores) znowu chciało pokrzyżować plany Anglikom. Brazylijczycy postawili - spodziewany - opór zwycięzcom Ligi Mistrzów.

W pierwszej połowie to oni pilnowali piłki (58 proc. czasu posiadania piłki do 42 na ich korzyść), ale najlepszą sytuację do strzelenia gola miał Roberto Firmino. Już w 2. minucie znalazł się przed golkiperem przeciwnika Diego Alvesem. Wychowanek Figueirense przeniósł piłkę nad poprzeczką. Do siatki mógł trafić kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy. Znakomicie przerzucił piłkę nad jednym z obrońców, ale z półwoleja trafił w słupek.

Brazylijczycy z Flamengo również próbowali tworzyć sytuacje. Długo ich strzały był niecelne, ale w 52. minucie Gabriel zwiódł Virgila vana Dijka i płaskim strzałem zagroził bramce Alissona. Ten jednak doskonale interweniował. Od tego momentu żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć dogodnej sytuacji do objęcia prowadzenia. Na kolejny celny strzał trzeba było czekać do 85. minuty. Z dystansu w samo okienko przymierzył Jordan Henderson, ale świetnie interweniował Diego.

W ósmej minucie dogrywki nie miał już szans. Liverpool wyprowadził śmiercionośny kontratak, a pomógł mu w tym Rodrigo Caio, który nie przeciął podania Hendersona do Sadio Mane. Senegalczyk szybko dostrzegł wchodzącego w pole karne Firmino i w końcu zachował zimną krew w polu karnym.

Dogrywki mogło nie być. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Rafinha zaryzykował wślizg w piłkę, którą już na linii szesnastego metra uderzał Sadio Mane. Po analizie VAR, karny nie został przyznany.

Liverpool nie ma zbyt dużo czasu na świętowanie, już w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia zagra kolejkę ligową. Piłkarze Juergena Kloppa wybiorą się na King Power Stadium na mecz z Leicesterem City. Lisy w 18. kolejce Premier League (mecz rozgrywany niemal równocześnie ze starcie LFC) przegrały z Manchesterem City 1:3. Wciąż są jednak wiceliderem, pierwszy jest Liverpool.

Liverpool wygrał właśnie 47. trofeum w swojej historii. To najwięcej spośród wszystkich angielskich klubów, o dwa więcej niż drugi Manchester United.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl