Miedź Legnica - Piast Gliwice 0:1
Miedź Legnica to zdecydowanie najsłabszy z 18 zespołów PKO Ekstraklasy w tym sezonie. Mający już niewiele do stracenia legniczanie na mecz z będącym w formie do początku 2023 roku Piastem Gliwice wyszli w dość mocno zmienionym składzie. Niespodziewanie na ławce rezerwowych usiedli Giánnis Massoúras czy Luciano Narsingh. Do bramki wrócił Mateusz Abramowicz, bo do Greka Stéfanosa Kapíno było sporo zarzutów po ostatnich meczach. Warto też odnotować powrót do składu Meksykanina Santiago Navedy.
Pierwsza połowa zaczęła się od śmielszych ataków gospodarzy, ale w przeciwieństwie do swoich poprzednich występów tym razem Miedź miała problem z kreowaniem okazji bramkowych. Jeden przyblokowany strzał Maxime Domingueza to było zdecydowanie za mało, by otworzyć wynik.
To udało się gościom. W 23 min po dobrze rozegranym rzucie wolnym Ariel Mosór zgrał piłkę głową, dopadł do niej urywający się kryjącemu go zawodnikowi Hiszpan Jorge Félix i pewnym strzałem umieścił ją w bramce. Ofiarnie interweniować próbował Abramowicz i dobrze skrócił kąt, ale futbolówka i tak zatrzepotała w sieci.
W drugiej połowie Miedź starała się odrobić straty, ale dalej miała kłopoty z kreowaniem sytuacji. Strzał Domingueza w słupek, zbyt lekkie uderzenie głową Ángelo Henríqueza czy akcja Kamila Drygasa nie przyniosły spodziewanego efektu. Nie pomógł nawet fakt, że Piast od 80 min grał w dziesiątkę, po tym jak po interwencji VAR-u czerwoną kartkę za ostry faul zobaczył Patryk Dziczek.
Miedź przegrała i wciąż dryfuje w stronę Fortuna 1 ligi. Na ten moment do pierwszej bezpiecznej pozycji traci dziewięć punktów.
