Jak było na prawdę oceni wrocławski Sąd Okręgowy. We wtorek zaczął się proces w tej sprawie. Do incydentu doszło przed rokiem – 8 kwietnia 2018. Riadh, jego żona i dzieci mieszkają na parterze. Tego dnia po południu – opowiadała sądowi pani Anna – pod ich oknami siadło kilku mężczyzn, pili alkohol, zachowywali się głośno i wulgarnie. Jej mąż wyszedł na podwórko zwrócić im uwagę. Niezbyt dobrze mówi po Polsku ale zwracał im uwagę żeby „zabrali ten bar” spod jego okien. Mówił o skrzynce z piwem.
Wtedy Paweł S. uderzył go w twarz potem zwyzywał i rzucał butelkami z piwem w jego stronę. Wołając, że „żaden czarnuch nie będzie mu mówił co mam robić”. Mąż pani Anny – relacjonowała sądowi kobieta – uciekł do domu. Któryś z mężczyzn z podwórka skopał ich drzwi. Rzucano też butelkami w stronę okien ich mieszkania.
Kobieta twierdzi, że Paweł S. już wcześniej niepochlebnie wyrażał się o jej mężu. Sugerując, że jest terrorystą, konstruuje bomby i strach będzie pod domem zaparkować. Miał też przez dwa lata obrażać jej córkę słowami „afrykański banan”.
Paweł S. zaprzecza. Po pierwsze nie było alkoholu. Siedział na podwórku z sąsiadami. W ogóle tam jest głośno. To małe podwórko – mówił. - Zszedł mąż pani Anny i zaczął się zachowywać agresywnie. Mówił o tym „barze” i krzyczał, żeby wyp…. Oskarżony przyznał, że w odpowiedzi użył mocnych słów ale jakich to nie pamięta. Zaprzecza by bił. Odepchnął tylko mężczyznę.
Nie było też – mówi – żadnej mowy o bombach i terroryzmie a siedmiolatce nigdy ubliżał. Mówił, że przecież jego dzieci bawią się z tą dziewczynką. A ona odwiedza je w domu mimo, że on Paweł S. ma zakaz zbliżania się do dziecka.
Prokuratura uznała, że było tak jak mówiła dziś pani Anna. Gdyby sąd przyznał rację oskarżeniu, Pawłowi S. mogłoby grozić do pięciu lat więzienia. Na następnej rozprawie będzie przesłuchiwany Tunezyjczyk – mąż pani Anny.
Strajk uczniowski we Wrocławiu. Posypały się uwagi dla minis...
