Nowe fakty ws. Goncalo Feio. Były asystent ujawnia szokujące kulisy
Przypomnijmy, na początku marca o klubie z Lublina było głośno w całej piłkarskiej Polsce. Po meczu z GKS Jastrzębie trener Goncalo Feio starł się z prezesem Motoru Pawłem Tomczykiem. Ten drugi został uderzony kuwetką na dokumenty. Z tego powodu przebywa na zwolnieniu lekarskim. W szpitalu zszyto mu łuk brwiowy.
Feio zachował posadę, co spotkało się z falą krytyki, bo niezależnie od sportowych wyników, należało zakończyć współpracę z Portugalczykiem. Na trenera jednak nałożono grzywnę 30 tys. złotych oraz ukarano go dyskwalifikacją, która została jednak zawieszona.
W rozmowie ze Sport.pl jego były asystent Martin Bielec ujawnia kulisy pracy z Feio. Bielec w klubie był także trenerem przygotowania fizycznego. Pracował krótko, od lutego do początku maja. Jednak o pracy z Feio nie zamierza milczeć.
- Motor chciał żebym podpisał "klauzulę milczenia". Oferowali mi pięć tysięcy złotych, czyli mniej niż połowę moje miesięcznego wynagrodzenia, w zamian za dwuletni brak wypowiedzi na temat klubu i osób, które w nim pracują i będą pracować. Jeśli złamałbym tę klauzulę, musiałbym zapłacić odszkodowanie w wysokości 20 tys. złotych - przyznał Bielec dlaczego na oficjalnej stronie klubu nie ma informacji co do jego odejścia.
- Trener powinien dawać przykład, być wzorem. Goncalo Feio nim nie jest. Na tym etapie nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, jeszcze przyjdzie na to czas, ale te zachowania mocno odbiły się na moim zdrowiu psychicznym. Nie jest łatwo mówić o tym publicznie, ale zdarzały się sytuacje, w których przy całym sztabie zarzucał mi brak kompetencji, poniżał mnie, krzyczał, miał ataki agresji - przyznał były asystent Feio.
Martin Bielec ujawnił także powiązaniu szkoleniowca z kibicami Motoru, jednak jak można się domyślić w bardzo nieprzychylnym tonie. Były pracownik Motoru powiedział wprost, że Feio zastraszał swoich współpracowników, również prezesa Pawła Tomczyka.
- Feio, gdy brakowało mu argumentów, mówił o powiązaniach z kibicami Motoru, że wystarczy jeden telefon... Feio mówił o powiązaniach z grupą kibiców przy wszystkich członkach sztabu. Chwalił się, że jednym telefonem może dużo zmienić. Że jeden telefon i "Paweł Tomczyk nie będzie miał wjazdu do miasta". To dokładny cytat. Ja z takimi ludźmi nie chcę mieć nic wspólnego.
Bielec powiedział wprost, dlaczego o Motorze jest cicho i po zdarzeniach z marca temat skandalicznego zachowania Feio ucichł. - Pracownicy Motoru Lublin do teraz boją się mówić o całej sytuacji. Chcę, żeby ludzie to wiedzieli. Jeśli sprawa trafi do sądu, to zeznam, co słyszałem i widziałem.
Były asystent drugoligowca dodał także, że przez mobbing i narzucaną presję Portugalczyka zmuszony był wziąć zwolnienie lekarskie, a w konsekwencji zakończyć pracę w Lublinie.
Więcej o Motorze Lublin i Goncalo Feio:
2 LIGA w GOL24
Transfery z 1 ligi do Ekstraklasy. Oto łakome kąski z zaplec...
