Rosja chce zniszczyć wielką bazę dronów USA. Afrika Korps w Nigrze może też zaszkodzić UE

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Rosjanie z Afrika Korps wylądowali w Nigrze 10 kwietnia
Rosjanie z Afrika Korps wylądowali w Nigrze 10 kwietnia mil.ru
Rosyjscy instruktorzy wojskowi w Nigrze to kolejne zwycięstwo Moskwy w walce o wpływy na Czarnym Lądzie. Wejście najemników z Afrika Korps do kolejnego kraju Sahelu uderza w skuteczność walki Zachodu z islamskimi terrorystami oraz stwarza Kremlowi możliwości eksploatacji złóż surowców Nigru oraz tworzenia konwencjonalnych i asymetrycznych zagrożeń dla Europy.

Spis treści

Transportowy wojskowy Ił-76 wylądował na lotnisku w Niamey 10 kwietnia wieczorem. Nazajutrz państwowa nigerska telewizja RTN pokazała materiał filmowy przedstawiający rozładowanie sprzętu z maszyny, przy której stali ludzie w mundurach. Jeden ze stu przybyłych rosyjskich instruktorów wojskowych, w masce zasłaniającej twarz, mówi, że Rosjanie przywieźli sprzęt do systemu obrony powietrznej "najnowszej generacji" oraz materiały do szkolenia różnych specjalistów.

- Mamy bardzo duże doświadczenie w walce z terroryzmem. I jesteśmy tutaj, aby przekazać to doświadczenie naszym przyjaciołom – zapewnia wojskowy. RTN dodaje, że to efekt niedawnego porozumienia o zacieśnieniu współpracy między juntą wojskową Nigru a władzami Rosji. Z materiałów mediów nigerskich i rosyjskich wynika, że Rosjanie mają szkolić armię rządową, do tego Moskwa zgodziła się zainstalować w Nigrze system obrony przeciwlotniczej.

Rosjanie w Nigrze

Lądowanie rosyjskich wojskowych w Nigrze nie jest niespodzianką. Po pierwsze, już po puczu latem ub.r. spekulowano, że junta pójdzie na współpracę. Jak sąsiedzi. I to jest po drugie: Rosjanie od dawna są militarnie obecni w Mali, a od paru miesięcy też w Burkina Faso (w styczniu pojawiło się tam pierwszych 100 Rosjan). Po trzecie, we wszystkich tych trzech krajach Sahelu – Burkina Faso, Mali i Nigrze – rządzą wojskowi, którzy zawarli niedawno ze sobą trójstronny sojusz AES (Sojusz Państw Sahelu) będący konkurencją dla regionalnej wspólnoty ECOWAS.

Po czwarte wreszcie, podobnie jak w Mali i Burkina Faso, w Nigrze głównym problemem bezpieczeństwa są dżihadyści związani z Al-Kaidą (Jama'at Nusrat al-Islam wal-Muslimin, JNIM) i ISIS, a siły zachodnie się wyrzuca. Choć w przypadku reżimu w Niamey, chodzi już nie tylko o Francuzów, ale też Amerykanów. A to już wyższa półka – i jeśli ten plan Moskwie wypali, to będzie zarówno prestiżowa, ale przede wszystkim strategiczna porażka USA, które od lat mają w Nigrze kluczową dla całego regionu bazę wywiadu i dronów zbudowaną kosztem ponad 100 mln dolarów. Nigerien Air Base 201 pozwalała Amerykanom monitorować działania dżihadystów w dużej części Afryki, od Atlantyku na zachodzie po Nil na wschodzie, od Morza Śródziemnego na północy po Zatokę Gwinejską na południu.

Junta w Niamey

Wszystko zaczęło się 26 lipca 2023, gdy prezydent Nigru Mohamed Bazoum został obalony przez Gwardię Prezydencką. Armia poparła zamach stanu dzień później, umożliwiając byłemu dowódcy Gwardii, generałowi Abdourahamane Tchianiemu, ogłoszenie się nową głową państwa. Prawowity prezydent został umieszczony w areszcie domowym. Już wtedy Bazoum, apelując do krajów zachodnich o pomoc, ostrzegał, że wojskowi, którzy przejęli władzę, chcą zaprosić do kraju siły rosyjskie.

Zwolennicy puczu zalali ulice Niamey, zaś obok flag narodowych pojawiło się mnóstwo flag Rosji. Biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia (wojskowe pucze) w sąsiednich Mali i Burkina Faso, od razu pojawiły się podejrzenia o zaangażowanie Moskwy, a dokładniej Grupy Wagnera, w zamach stanu. Bazoum był znany ze swojego poparcia dla Kijowa w ONZ i przyłączył się do inicjatywy dyplomatycznej mającej na celu przywrócenie suwerenności nad Krymem Ukrainie. Inne czynniki, w tym arabskie pochodzenie Bazouma w kraju z przewagą ludu Hausa (Arabowie stanowią mniej niż 1 procent populacji Nigru), w połączeniu z prorosyjskimi nastrojami w wojsku przyczyniły się do zamachu stanu. Pewną rolę odegrała również stagnacja gospodarcza, rosnący brak bezpieczeństwa i obecność zachodnich wojsk. Ale przede wszystkim prezydencki plan kadrowej rewolucji w kierownictwie armii i Gwardii Prezydenckiej.

Moskwa stanęła w obronie junty Tchianiego, gdy Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS) zasygnalizowała, że może podjąć interwencję wojskową w celu przywrócenia Bazouma. Rosyjskie MSZ ostrzegło, że interwencja doprowadziłaby do "przedłużającego się konfliktu" i zdestabilizowałaby cały region. Pierwszym krokiem junty w konsolidacji władzy było wypchnięcie 1500-osobowego francuskiego kontyngentu wojskowego z kraju przy pomocy rosyjskiej propagandy. 3 sierpnia 2023 r. Tchiani anulował wszystkie pięć umów o współpracy wojskowej z Paryżem. Francuskie wojska rozpoczęły ewakuację 10 października 2023 r., a ostatnie jednostki opuściły go 22 grudnia.

Afrika Korps chce Agadez

W grudniu właśnie Rosja i Niger zgodziły się wzmocnić współpracę wojskową. Rosyjska delegacja pod przewodnictwem wiceministra obrony Junus-Beka Jewkurowa spotkała się z przywódcami wojskowymi Nigru w Niamey. Minister obrony Salifou Modi i Jewkurow podpisali dokument o współpracy w dziedzinie obronności. W styczniu br. przywódcy junty przylecieli do Moskwy, spotykając się m.in. z Jewkurowem. Pod koniec marca szef junty generał Abdourahamane Tchiani rozmawiał telefonicznie z Putinem – co było ostatnim krokiem przed wysłaniem najemników do Niamey w kwietniu.

Rosyjska państwowa agencja informacyjna RIA Nowosti podała, że Afrika Korps został rozmieszczony w Nigrze w celu "budowania relacji oraz wspólnego formowania i szkolenia nigerskiej armii". Dla Moskwy to ważne, jako swego rodzaju praca u podstaw. W przeciwieństwie bowiem do sąsiednich Mali i Burkina Faso, oficerska kadra Nigru szkoliła się niemal wyłącznie w USA i Francji. Bez kontaktów z Rosją. Choćby szef junty Tchiani i jego szef sztabu, generał Moussa Salaou Barmou, przeszli amerykańskie szkolenie wojskowe.

Kontyngent Afrika Korps w Nigrze w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie pozostanie jednak niewielki. To pozwoli Rosji wzmocnić swoje wpływy w Nigrze i skonsolidować swą sieć logistyczną w Afryce Zachodniej bez angażowania się w walkę z nasilającą się szybko rebelią Al-Kaidy i Państwa Islamskiego. Większe wpływy i obecność wojskowa w Nigrze w nadchodzących latach stworzą Kremlowi kilka możliwości zagrażania Zachodowi, do czego kluczem jest wzmocnienie sieci logistycznej w Afryce, wypełnienie luki powietrznej między pozycjami Rosji w Afryce Północnej i Subsaharyjskiej. Baza w Agadez – obecnie zajmowana przez Amerykanów, a której pożąda Moskwa - leżałaby dokładnie pośrodku między bazami rosyjskimi w Libii na północy, w Mali na zachodzie i w Republice Środkowoafrykańskiej na południowym wschodzie. Agadez z powiewającą nad nim trójkolorową flagą stałoby się centralnym punktem w strategicznym trójkącie łączącym Sahel, Maghreb i centralną Afrykę.

Nie chcą jankesów

Rosjanie tuż po lądowaniu w Niamey oznajmili, że chcieliby się zainstalować w Agadez. Obecnie to główny cel Moskwy: wyrzucić USA z Nigru. Rosjanie działają na wielu frontach jednocześnie, by to osiągnąć. Bezpośrednie naciski na juntę to jedno, ale jest też podburzanie opinii publicznej przeciwko dalszej obecności USA w Nigrze. Niedługo po lądowaniu Rosjan doszło w Niamey do wielkiego wiecu antyamerykańskiego. W mediach społecznościowych widać zmasowaną kampanię na kontach wspierających juntę i tych sterowanych przez Rosjan.

Amerykańscy urzędnicy odwiedzili Niger w połowie marca, próbując wypracować dyplomatyczne rozwiązanie kryzysu. Rozmowy zakończyły się jednak katastrofą. Wkrótce potem junta anulowała porozumienie z Waszyngtonem o "statusie sił zbrojnych", mówiąc, że Stany Zjednoczone zgodziły się do 27 marca nakreślić plan wycofania co najmniej 700 żołnierzy. USA twierdzą jednak, że przyszłość amerykańskich żołnierzy w Nigrze nie jest wcale jeszcze przesądzona. Amerykańscy urzędnicy twierdzą, że chociaż junta cofnęła porozumienie zezwalające na obecność żołnierzy USA zaangażowanych w walkę z terroryzmem, Stany Zjednoczone kontynuują rozmowy z nigerskimi urzędnikami, nie wycofały żadnego amerykańskiego personelu wojskowego z Nigru i nie wykluczają dalszej obecności wojskowej USA w tym kraju.

Uwagę zwraca informacja o rzekomym rosyjskim systemie obrony powietrznej, który najemnicy mieli przywieźć do Nigru. Gdyby został rozmieszczony, mógłby juncie pozwolić uziemić amerykańskie drony w Agadez, i w efekcie przekonać USA do opuszczenia kraju. Obecnie junta nie ma możliwości, by wpływać na ruch powietrzny w Agadez.

Strategiczna baza dronów

Od 2012 roku Stany Zjednoczone wspierały armię Nigru, m.in. dostarczają trzy samoloty transportowe C-130H Hercules i co najmniej 50 transporterów opancerzonych Mamba 7. Siły USA szkoliły również armię rządową, wspierały wywiadem, obserwacją i rozpoznaniem (ISR) operacje wojska, doradzały i pomagały nigerskim oddziałom. To wsparcie – z winy junty w Niamey – kurczy się, co widać po postępach dżihadystów. Bez odpowiedniego wsparcia ISR ze strony Amerykanów oddziały regionalnych filii Al-Kaidy i Państwa Islamskiego mają większą swobodę przemieszczania bojowników, umożliwiając im gromadzenie się w większej liczbie i atakowanie sił bezpieczeństwa bez ostrzeżenia, zwiększając skalę i dotkliwość ich ataków.

Stojący na czele Dowództwa USA w Afryce (USAFRICOM) gen. Michael Langley ostrzegł, że utrata bazy w Sahelu poważnie ograniczy możliwości aktywnego obserwowania i ostrzegania przed zagrożeniem terrorystycznym. Filie Al-Kaidy i Państwa Islamskiego w Zachodniej Afryce są bardzo prężne i niebezpieczne, stworzyły również sieci umożliwiające podróżowanie terrorystów między afrykańskimi krajami nad Zatoką Gwinejską i Sahelem a południową Europą (Włochy, Hiszpania, Francja) przez Afrykę Północną (Algieria, Tunezja, Libia).

Lada moment Amerykanie mogą być zmuszeni przenieść bazę dronów z Agadez do któregoś z krajów nad Zatoką Gwinejską. Ale to przesunięcie na południe oznaczałoby, że amerykańskie drony zwiadowcze nie byłyby w stanie monitorować komórek i sieci dżihadystów w Libii i większości Algierii. Jeśli na dodatek nową bazę nie przyjmą Benin czy Ghana, a Wybrzeże Kości Słoniowej (z tymi trzema krajami rozmawiają USA – donosił „Wall Street Journal”), to poza zasięgiem znajdzie się też naszpikowany różnej maści rebeliantami i dżihadystami basen jeziora Czad w północno-wschodniej Nigerii, gdzie znajduje się centrum działalności Państwa Islamskiego Prowincji Afryka Zachodnia (ISWAP).

Złoto, uran, migranci

Rosja zacieśnia sojusz z juntą wojskową Nigru nie tylko w celu osłabienia Zachodu w tej części kontynentu, ale też by uzyskać kontrolę nad zasobami surowców, głównie złota i uranu. Kremlowska propaganda opiera się na "antykolonialnych" narracjach, które są skuteczne w wypieraniu francuskiej i amerykańskiej obecności wojskowej z krajów Sahelu dzięki rozwiniętym kampaniom informacyjnym w Internecie i mediach tradycyjnych. Dostęp do dużych złóż uranu w Nigrze (jest siódmym co do wielkości producentem uranu na świecie) w zamian za wsparcie wojskowe zwiększyłby udział Rosji w rynku energii jądrowej, wzmacniając wpływ Moskwy na kraje dążące do ograniczenia rosyjskich zakupów energii. Szczególnie odczuć to może Francja, która jedną piątą uranu potrzebnego dla jej rozbudowanego sektora produkcji energii elektrycznej z atomu pozyskuje z Nigru, który jest jednym z trzech największych francuskich dostawców uranu.

Rosjanie obsadzili kluczowe szlaki migracyjne w Afryce
Rosjanie obsadzili kluczowe szlaki migracyjne w Afryce criticalthreats.org, i.pl/Krystiana Konieczna

Rosja może też wykorzystać swoje wpływy w Nigrze do zwiększenia presji migracyjnej na Europę i jednocześnie wzbogacić swych najemników. Niger znajduje się wzdłuż głównego i coraz częściej wykorzystywanego transsaharyjskiego szlaku migracyjnego do Europy. Ułatwianie migracji jest ważnym źródłem dochodów w północnym Nigrze, a Agadez jest głównym punktem etapowym na szlakach migracyjnych do wybrzeża Libii. Lokalne siły bezpieczeństwa wręcz pobierają opłaty od przemytników ludzi i eskortują konwoje migrantów aż do granicy z Libią. W UE od dawna nie brakuje ostrzeżeń, że Moskwa może prowokować większy napływ uchodźców z Afryki, aby zdestabilizować Europę, wpłynąć na wybory i podważyć poparcie dla Ukrainy. Już dwa lata temu wprost oskarżał o to Rosjan rząd włoski. Rosja jest dziś obecna wojskowo wzdłuż wielu transsaharyjskich szlaków migracyjnych, co zwiększa jej możliwości ułatwiania masowej nielegalnej migracji. Rosyjscy najemnicy w Sahelu stosując terror i popełniając zbrodnie na cywilach napędzają ucieczkę ludzi do Europy. Agencja unijna Frontex odnotowała, że 380 000 migrantów próbowało przedostać się do Europy z Libii w 2023 r. – to najwięcej od 2016 r. Nie jest przypadkiem, że jeszcze przed zaproszeniem Rosjan, junta Nigru wypowiedziała Unii Europejskiej umowę o współpracy w walce z nielegalną migracją.

Rosyjska bajka

Pewne jest jedno: Rosjanie nie pomogą władzom Nigru w zatrzymaniu ofensywy islamistów. Dotychczasowe doświadczenia afrykańskie (Mozambik, Mali) pokazuję, że najemnicy nie są skuteczni w operacjach przeciwko rebeliantom. Zapewne Niger będzie kolejnym krajem, gdzie Rosjanie skupią się na realizacji strategicznych celów Kremla pod pretekstem pomocy w walce z islamistami.

Zwłaszcza, że ministerstwo obrony Rosji ma problemy z rekrutacją do Afrika Korps. Pierwotnie miała ta formacja liczyć nawet 40 000 żołnierzy – a głównym źródłem mieli być przejęci wagnerowcy. Szybko okazało się, że to nierealne i pod koniec ub.r. ten cel liczebny zmalał o połowę. Ale nawet 20 000 ludzi to zadanie ponad siły armii. Rosjanie nie garną się do służby najemniczej w Afryce. Dlatego zresztą do dziś w Burkina Faso obecnych jest zaledwie 100 żołnierzy Afrika Korps. Formacja nadal prowadzi rekrutację, a jej liczebność powoli rośnie, co jednak oznacza, że znaczące zwiększenie liczebności oddziałów w Sahelu, zwłaszcza w Nigrze i Burkina Faso (w Mali wciąż działają b. wagnerowcy), to kwestia kilku lat.

Sama Rosja nie będzie też w stanie zapewnić całej pomocy gospodarczej i technicznej, jakiej potrzebuje Niger. Junta ma ogromny kłopot ze spłatą zewnętrznego zadłużenia w wysokości ponad pół miliarda dolarów. Biorąc pod uwagę, że pomoc zagraniczna stanowiła połowę jego budżetu przed zamachem stanu, Niger nie może sobie pozwolić na porzucenie wszystkich innych partnerów na rzecz Moskwy. Ale nie musi to być Zachód. Kilka dni po przylocie rosyjskich najemników władze Nigru zawarły umowę z chińskim koncernem CNPC. Na jej mocy nigerska ropa będzie kupowana przez Chińczyków, popłynie rurociągiem do portu morskiego w Beninie. Junta zarobić ma na tym kontrakcie nawet 400 mln dolarów. Będą więc pieniądze na spłatę rat kredytów i na opłacanie usług Afrika Korps.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na i.pl Portal i.pl