Twarda odpowiedź Zachodu i niemieckie krętactwo

Piotr Grochmalski
Piotr Grochmalski
Boris Pistorius - niemiecki minister obrony powiedział podczas konferencji, że Niemcy... nie boją się nikogo. Dociskany, czemu zwlekają z wysyłaniem broni Ukrainie - nie odpowiedział
Boris Pistorius - niemiecki minister obrony powiedział podczas konferencji, że Niemcy... nie boją się nikogo. Dociskany, czemu zwlekają z wysyłaniem broni Ukrainie - nie odpowiedział Fot. PAP/EPA
To miał być pokaz determinacji Zachodu we wsparciu dla Ukrainy. Jednak to pokrętnie wyrażone niemieckie „nie” zdominowało przekaz, który popłynął z Ramstein, gdzie zapadały decyzje o dostawie zachodniego sprzętu dla Kijowa.

Dziennikarze Agencji Reuters, Indrees Ali i Sabine Siebold 20 stycznia, w artykule pod wymownym tytułem ”Buntownicze Niemcy zaprzeczają blokowaniu dostaw czołgów Leopard Na Ukrainę” stwierdzali: „Przemawiając do dziennikarzy na spotkaniu przywódców NATO i obrony w bazie lotniczej Rammstein w Niemczech, Pistorius (nowy niemiecki minister obrony – przyp. aut.) zaprzeczył, jakoby Berlin stał na drodze zjednoczonej koalicji opowiadającej się za wysłaniem czołgów”. Ten długoletni członek, rozwiązanej już, Grupy Przyjaźni Niemiecko-Rosyjskiej Rady Federalnej twierdził, że „Istnieją dobre powody dla dostaw i są dobre powody przeciw, a biorąc pod uwagę cała sytuację wojny, która trwa już niemal rok, należy bardzo dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw”.

Pistorius kłamał w takim samym stylu, jak robiła to kanclerz Merkel twierdząc, iż Nord Stream to jedynie przedsięwzięcie biznesowe, a nie geopolityczny projekt, którego kluczowym elementem miała być oś energetyczna Berlin-Moskwa. Przedsięwzięcie to pozwoliło Putinowi zmodernizować armię za europejskie pieniądze, ale też otworzyło mu drogę do agresji na Ukrainę.

To polityka kolejnych kanclerzy – Schroedera, Merkel i Scholza – postawiła świat na krawędzi globalnego konfliktu. A gdy dane wywiadowcze wskazywały, że Putin zdecydował się na atak, niemal do ostatniej chwili, do grudnia 2021 r. Niemcy blokowały w ramach NATO system wczesnego planowania kryzysowego.

Polityka Berlina się nie zmieniła

Miorac Soric, wpływowy dziennikarz Deutsche Welle, doskonale znający realia moskiewskie, poirytowany postawą Scholza jeszcze we wrześniu 2022 r. pisał: Berlin się waha. Jak zwykle w ostatnich miesiącach, gdy chodziło o dostawy broni do Ukrainy. Z jednej strony członkowie rządu obiecują, że Niemcy staną po stronie Ukrainy bez żadnego „ale”, a jednocześnie ci sami politycy znikają, gdy prosi się ich o jednoznaczne stwierdzenie, czy Niemcy powinny dostarczyć czołgi Leopard 2, czy nie. To ogromna przepaść między retoryką a czynami”.

Cel tych matactw i krętactw Berlina jest oczywisty – dać czas Rosji, aby odbudowała swój potencjał po serii klęsk. Dzięki ujawnionym informacjom przez Borysa Johnsona, byłego premiera W. Brytanii, wiemy że Scholz grał na szybką wygraną Rosji. Był przekonany, iż Ukraina zostanie zniszczona w ciągu tygodnia, a wówczas to Berlin narzuci nową narracje w budowaniu relacji Europy z Moskwą. Bo to zwycięzca podyktowałby wówczas nowe warunki dla Brukseli.

Katastrofa byłaby ciosem dla całego systemu bezpieczeństwa, śmiertelnie ugodziłaby w NATO i spowodowała jego agonię. Taki wynik wojny otworzyłby drogę do realizacji geopolitycznej wizji gen. Karla Haushofera z lat 30. XX wieku. Uważał on, że Niemcy powinny zawrzeć strategiczny sojusz z Rosją i podzielić się władzą w Eurazji. Traktat Ribbentrop-Mołotow realizował wizję Haushofera.

W nowej rzeczywistości taką rolę miał spełnić Nord Stream, jako fundament i gwarant nowego strategicznego sojuszu Niemiec i Rosji. Ale też gwarant nierozerwalnych więzi łączących Berlin i Moskwę. To wyjaśnia powód owej determinacji, z jaką Pistorium kłamie. Z żelazną konsekwencja Scholz od początku blokował dostawy Leopardów do Kijowa.

Ben Wallace, brytyjski sekretarz obrony, przed szczytem w Rammstein zapytany, jakiej decyzji oczekuje od Niemców, stwierdził, że chce, aby rząd w Kijowie miał jak najwięcej czołgów w 2023 r. Podkreślił, iż „Nie ma co do tego tajemnicy… Jeśli mamy przekazać Kremlowi wiadomość, że się nie poddajemy, że się podwajamy, czołgi są tego częścią”. Ujawnił też, iż jedno z państw złożyło już wniosek do Berlina o możliwość przekazania posiadanych przez nie Leopardów.

Według SkyNews, krajem tym mogła być Polska. Wynika z tego, że Pistorius podczas konferencji prasowej w piątek skłamał, gdy stwierdził, iż na razie żadne państwo nie zwróciło się do Niemiec z takim zapytaniem. Nie mniej zdumiewające było jego stwierdzenie, że wydał dopiero polecenie, aby ustalić jaki jest stan techniczny posiadanych przez RFN czołgów.

Trudno uwierzyć w tak rażący brak profesjonalizmu niemieckiego resortu obrony. I to w sytuacji, gdy mamy do czynienia z największym w Europie konfliktem zbrojnym od zakończenia II wojny światowej. Prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej, oceniając postawę Pistoriusa, stwierdził „Wygląda na to, że w Berlinie ciągle jest nadzieja, iż jednak Ukraina przegra wojnę i w związku z tym będzie można znów z Rosją współpracować, wrócić do tego wszystkiego, co było przedtem”.

Pistorius – człowiek Schroedera?

Pistorius jest klasycznym produktem niemieckiej socjaldemokracji. A cała SPD przesiąknięta jest duchem Gerharda Schroedera, z którego Putin uczynił największy symbol rosyjskiej korupcji w Unii Europejskiej. Ten były kanclerz Niemiec, jeden z byłych najważniejszych europejskich polityków, dał się kupić Putinowi na oczach całej klasy politycznej.

Vladislav Surkov, doradca prezydenta Rosji Władimira Putina, stwierdził, że „zagraniczni politycy mówią o ingerencji Rosji w wybory i referenda na całym świecie. W rzeczywistości sprawa jest jeszcze poważniejsza: Rosja ingeruje w twoje mózgi, zmieniamy twoje sumienie i nic nie możesz na to poradzić”.

Porażające jest, iż skala demoralizacji i upadku Schroedera nie wywołała żadnej politycznej reakcji w Niemczech. A przecież ten polityk stał się jednym z najgroźniejszych narzędzi jakie użył Putin by skompromitować europejską klasę polityczną. Nazywano Schroedera – Russlanddeutsche - „rosyjskim Niemcem”. Od jego nazwiska określono typ sprzedajnego polityka.

Jak wyjaśnia Michaił Krutikhin, rosyjski analityk i parner RusEnergy, „schoederyzacja to przekupstwo urzędników innego państwa, w tym przypadku Niemiec, tak, aby póki są politykami, kierowali się interesem obcego państwa i zagranicznej firmy, a następnie zostali za to nagrodzeni uczestnictwem w radzie dyrektorów Gazpromu, Rosfnieftu czy innej firmy”.

Pistoriusa łączyły bardzo bliskie relacje ze skorumpowanym Schoederem. Otwarcie też po 2014 r. krytykował sankcje wobec Rosji. Jak podkreślał niemiecki „Bild” należał do grona „przyjaciół Rosji”. Jak zauważał portal dziennika „Welt”, Pistorius był jednym z polityków SPD, którzy w 2018 roku opowiadali się za „przyjacielsko-krytycznym” podejściem do Rosji. Był bardzo aktywny w Grupie Przyjaźni Niemiecko-Rosyjskiej Rady Federalnej.

Do jej rozwiązania przewodniczyła jej premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig z SPD, która wykorzystywała to forum do propagowania strategicznych relacji z Kremlem już po napaści Rosji na Ukrainę w 2014 r. Entuzjastycznie wybór Pistoriusa na szefa resortu obrony ocenił wielki zwolennik Putina, profesor politologii Johannes Varwick z Uniwersytetu w Halle-Wittenberdze i rosyjski lobbysta Alexander Rahr.

Mimo blokady Niemiec Ukraina dostanie silne wsparcie

Niemiecka próba sabotowania dostaw ciężkiej broni przez Grupę Kontaktową ds. Obrony Ukrainy jedynie zwiększyła determinację ponad 50 państw. Od pierwszego spotkania w tym formacie 26 kwietnia 2022 r. w bazie w Ramstein, stworzono ogromne przedsięwzięcie logistyczne nie mające precedensu w historii NATO. Tym razem skala i typ dostaw broni ciężkiej i systemów precyzyjnych, wskazują, iż Kijów otrzymuje uzbrojenie pozwalające na skuteczne przebicie się przez rosyjskie pozycje.

Nastąpiła jakościowa zmiana - Waszyngton i część zachodnich polityków uważają, że Kijów jest w stanie odzyskać Krym i dotrzeć do wybrzeży Morza Azowskiego. Ukraina ma otrzymać naziemne bomby GLSDB, które są w stanie razić cele na odległość do 160 km z celnością punktową, do jednego metra. Mogą być one wystrzeliwane z platform M270 MLRS i M142 Himars.

Radykalnie zmienią one reguły gry. Wystrzelone zza Dniepru będą w stanie rozbić ważną bazę i lotnisko na Krymie w Dżankoj czy obiekty w Krasnoperekopsku. Niszczyć będą też zgrupowania rosyjskie przed ich wprowadzeniem na pozycje wyjściowe i rozwinięciem do walki. Bomby GLSDB to kompromisowe rozwiązanie.

Bo Ukraina od dawna sygnalizuje, ze przede wszystkim potrzebuje rakiet ATACMS o zasięgu do 350 km. Ale w wielkiej dostawie pojawią się też ciężkie opancerzone wozy bojowe od M2 Bradley po Strykery, samobieżne stanowiska artyleryjskie i zachodnie czołgi. Brytyjczycy wysyłają 14 Challengerów, a Francuzi, obok lekkich czołgów AMX 10-RC, deklarują gotowość przekazania swoich Leclerków.

New York Times, powołując się na źródła w Białym Domu, twierdzi, iż administracja prezydenta Bidena „po miesiącach rozmów z ukraińskimi urzędnikami, wreszcie zaczyna przyznawać, że Kijów może potrzebować siły do ​​uderzenia na rosyjskie terytorium na Krymie, nawet jeśli takie posunięcie zwiększy ryzyko eskalacji”. New York Times twierdzi, iż w kierownictwie USA „zmalały” obawy, że Kreml uderzy w Siły Zbrojne Ukrainy taktyczną bronią nuklearną”.

Swoiste próby sabotażu jakie podjęli Niemcy, aby zablokować dostawy Leopardów, mogą zmniejszyć szanse ukraińskiej armii, która przygotowuje się na spodziewane duże uderzenie wojsk rosyjskich. Ponad 2300 tych czołgów jest na wyposażeniu 13 państw NATO. Polska już zadeklarowała, że przekaże kompanię Leopardów - 14 sztuk. Łącznie grupa państw gotowa do przekazania tego sprzętu jest w stanie wystawić brygadę czołgów, a więc ponad sto sztuk tego sprzętu. Potrzebna jest jednak na to zgoda Berlina.

Czas jest tu kluczowy

Podczas spotkania w Ramstein w piątek prezydent Zełenski nawoływał zachodnich sojuszników o „przyspieszenie” dostaw broni, gdy jego naród stoi w obliczu rosyjskiego ataku. Kluczowy jest czas. W tym samym czasie Kreml, ustami Pieskowa, przekonywał, że zachodnie czołgi niewiele zmienią sytuację Ukrainy.

Ten wierny sługa Putina, komentując decyzje w Rammstein stwierdził: „Widzimy przywiązanie do dramatycznych złudzeń co do możliwości odniesienia sukcesu przez Ukrainę na polu bitwy”. Kreml zapomniał o armii trupów, które Rosja straciła dotąd na tej wojnie. Putin wysłał na rzeź formacje z wszystkich swoich dwunastu armii lądowych i poniosły one dotąd największą klęskę jakiej Europa nie widziała od zakończenia II wojny światowej.

rs

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ta twarda odpowiedź zachodu to 12 do 14 czołgów od UK i poza tym nic. Ameryka nie chce dać swoich Abramsów ale wszyscy krzyczą na Niemcow.

Dostarczenie czołgów ciężkich jest praktycznie przystąpienie do wojny.

Pomijając że wyszkolenie na tych czołgach trwa rok, więc załogi mieliby dać Niemcy? Bo Polacy napewnno chętnie by dali.
G
Gość
20 stycznia, 22:49, Gość:

No co... Niemcy = tchórze. Na zachodzie bez zmian.

A Polacy kim sa ?? Ze strachu oprzed Rosja sprowadziliscie amerykanskich zoldakow do kraju !!!

G
Gość
Brawo niemcy !! Wczorja ukrainiec juz wyzywal na niemcow grozac ,ze trzeba zajac Berlin i juz go nie opuscic !! Pokazal prawdziwe oblicze banderowca !
G
Gość
No nie ma to jak ciągle być bohaterem co do którego później Polacy nie umieją się dogadać.

Wszyscy "tchórze" że Europy wschodniej wychodzili na tym lepiej niż bohaterscy Polacy.
G
Gość
Wyszedł ze słusznego założenia z dysponowania własnej broni nie musi się tłumaczyć :) Prawidłowa postawa:)
G
Gość
No co... Niemcy = tchórze. Na zachodzie bez zmian.
Wróć na i.pl Portal i.pl