Poznaniacy świetnie zareagowali na porażkę w Gdańsku, zaprezentowali się dojrzale, byli skuteczni i zasłużenie wygrali z niepokonaną dotąd u siebie Pogonią.
Pierwsza połowa meczu nie stała na olśniewającym poziomie. Lechici próbowali zaskoczyć gospodarzy już na samym początku, ale podanie Ishaka do Amarala nie było precyzyjne i choć poza polem karnym musiał interweniować Dante Stipica, bez problemów wybił piłkę na aut.
Lech Poznań zagrał najlepszy mecz wyjazdowy w tym sezonie PK...
Kolejorz przejął inicjatywę, starał się podobnie jak w Gdańsku wrzucać piłki zza linię obrony Pogoni, ale Bartosz Salomon dwa razy zagrał za mocno. Sporo było walki w środku pola. Choć Lech często potrafił odebrać rywalom piłkę, bardzo szybko ją tracił, bo brakowało mu spokoju i dokładności. Mnożyły się straty i faule.
W efekcie oglądaliśmy tylko dwa bardzo niecelne strzały z dystansu, najpierw Michała Kucharczyka, a potem Pedro Rebocho.
Słabo funkcjonowały skrzydła poznańskiej drużyny. Nie mógł na lewej stronie przebić się Kamiński, a Velde, gdy miał dobrą okazję i wbiegł w pole karne, w banalny sposób stracił piłkę.
Pogoń przed przerwą miała właściwie też tylko jedną niezłą okazję strzelecką. W 31 min. Grosicki podał w pole karne do Sebastiana Kowalczyka, ale pomocnik gospodarzy nieczysto trafił w piłkę i znalazła się ona w rękach Filipa Bednarka.
W przerwie trener Pogoni Kosta Runjacić dokonał dwóch zmian, by ożywić ofensywę swojego zespołu. Wszedł rewelacyjny w poprzednich meczach Vahan Biczachczjan oraz Jean Carlos Silva. Tymczasem to Kolejorz tuż po zmianie miał po zmianie stron kapitalną okazję, by objąć prowadzenie.
Pedro Rebocho świetnie uwolnił się od opieki rywali, podał na środek pola karnego do Amarala. Niestety Portugalczyk źle przyjął piłkę, zwolnił akcję i choć udało mu się podać do Velde, nie było to idealne zagranie. Norweg kopnął bardzo mocno, ale tam, gdzie stał Stipica i Lech wywalczył tylko rzut rożny.
Potem nastąpił festiwal żółtych kartek, które arbiter pokazywał tylko lechitom. Najpierw Ishak ostro zaatakował Stipicę, zrobiło się zamieszanie i arbiter ukarał też Amarala. Potem żółtym kartonikiem napomniany został Kamińskiego, który przypadkowo nadepnął rywala, a na koniec Salamon za faul na połowie rywala.
Kolejorz jednak kapitalnie zareagował na tę "nerwówkę" na stadionie Portowców. Poznaniacy zachowali zimną krew i w wielkim stylu wypunktowali gospodarzy.
W 70. min. świetnie w pole karne do Jakuba Kamińskiego zagrał Radosław Murawski. Reprezentant Polski głową podał przed bramkę do Mikaela Ishaka, a ten z 7 metrów skieruje piłkę do siatki obok bezradnego Dante Stipicy.
Kilkadziesiąt sekund później z prawej strony zacentrował w pole karne Joel Pereira. Dawid Kownacki uprzedził wychodzącego z bramki Dante Stipicę i pewnie podwyższył prowadzenie Kolejorza.
Wypożyczony z Fortuny Duesseldorf wychowanek Lecha, który pierwszego swojego gola w ekstraklasie też strzelił na tym stadionie, w 74. min. wywalczył jeszcze rzut karny. Został kopnięty w głowę przez Łęgowskiego i arbiter wskazał na wapno.
Pewnym wykonawcą jedenastki okazał się Ishak i było 3:0 dla poznańskiego zespołu.
Do końca meczu Kolejorz kontrolował sytuację i wygrał wysoko oraz jak najbardziej zasłużenie.
- Dziś pokazaliśmy mądrość, skuteczność i doświadczenie, którego nam zabrakło w poprzednich meczach - skomentował na gorąco przed kamerami Canal+ Dawid Kownacki, który jak cały zespół Lecha Poznań, zapracował na wielkie brawa za ten mecz.