Powstańcy styczniowi jak warszawscy i wyklęci

Bolesław Bezeg
Bolesław Bezeg
Aleksander Sochaczewski, Branka Polaków do armii rosyjskiej w 1863
Aleksander Sochaczewski, Branka Polaków do armii rosyjskiej w 1863 Fot. wikimedia commons
160 lat temu zagrożeni przymusowym poborem do rosyjskiej armii polscy patrioci poszli do lasu. Kolejny raz Polacy przywiedzeni do desperacji woleli umrzeć walcząc za Ojczyznę.

Przygotowana na rozkaz naczelnika rządu Królestwa Polskiego Aleksandra Wielopolskiego lista mieszkańców Warszawy zawierała około 8000 nazwisk i adresów ludzi podejrzewanych o udział w przygotowaniach do antyrosyjskiego powstania. Aby udaremnić te przygotowania Wielopolski nakazał wcielenie potencjalnych spiskowców do rosyjskiego wojska. W połowie stycznia 1863 r. rosyjscy werbownicy ruszyli od domu do domu, by siłą w swe szeregi zabrać ludzi z owej listy.

Branka aktywnych uczestników spisku

Owo przymusowe wciąganie Polaków do rosyjskiego wojska nazywano Branką. Odbywało się to co jakiś czas, ale dotychczas wybór ludzi do zaciągu odbywał się drogą losowania. Tym razem głównym celem akcji było jednak pozbawienie spisku aktywnych uczestników, zatem werbownicy ruszyli pod adresy wskazane przez szefa lojalnego wobec caratu rządu.

Ofiarą styczniowej branki w 1863 r. padło wielu patriotów, ale wspomniana lista potencjalnych powstańców dość szybko wyciekła i wielu znajdującej się na niej Polaków nie czekało aż przyjdzie po nich żandarmeria, lecz w trybie pilnym opuścili Warszawę, zbierając się w dwóch pierwszych oddziałach partyzanckich: w Puszczy Kampinoskiej i w lasach niedaleko Serocka.

Wyrok bezsensownej śmierci

Czy służba w rosyjskim wojsku była aż tak wielkim nieszczęściem? Może dla przedstawicieli biedoty perspektywa otrzymywania przyodziewku i regularnych posiłków mogła być atrakcyjna, ale dla warszawskiej patriotycznej młodzieży branka była niemal równoznaczna z wyrokiem bezsensownej śmierci. Bowiem służba w rosyjskiej armii trwała do 25 lat i najczęściej odbywała się z dala od rodzinnych stron, a w tamtym czasie było powszechnie wiadomym, że Rosja potrzebuje rekrutów do walki z powstańcami w Czeczenii.

Ponadto ogrom rosyjskiego imperium oraz częstotliwość różnego rodzaju wojen i szalejących w armii epidemii, dawały nikłe szanse na to by rekruci kiedykolwiek wrócili do domu. Najpewniej większość miała zginąć z rąk walczących o swoją wolność Czeczeńców. Nic zatem dziwnego, że mając takie perspektywy, młodzi patrioci woleli podjąć walkę z caratem na swoim terenie i w tym właśnie celu ruszyli do lasu. W tej sytuacji przywódcy spisku na noc z 21 na 22 stycznia wyznaczyli termin wybuchu powstania.

Plan powstania nie był wcale taki zły. W odróżnieniu od sytuacji z roku 1830 nie było regularnego polskiego wojska, należało je zatem sformować. W tym celu postanowiono opanować jedno z miast Królestwa Polskiego, skierować do niego zapasy broni i ochotników, i tam sformować regularne oddziały, które mogłyby stawić czoła Rosjanom.

Gdzie umieścić centralę?

Pierwszym zatem zadaniem powstańczych władz było wyznaczenie powstańczej centrali. Nie było to jednak takie proste, bo w Królestwie stacjonowało stale około 200 000 rosyjskich żołnierzy. Gdyby przeliczyć to na liczbę mieszkańców, to na dzisiejszą Polskę byłoby to około 1,5 mln obcych okupantów. Było to ogromne nasycenie kraju obcym wojskiem, a najwięcej Rosjan stacjonował w Warszawie, toteż w pierwszej kolejności odrzucono projekt jej opanowania.

Wybór padł na Płock, ale niestety, mimo podjętych już 22 stycznia wieczorem działań, w których wzięło udział aż 5 tysięcy powstańców, nie udało się opanować tego miasta. Oddziały powstańcze słabo uzbrojone i źle dowodzone, nie zdołały się skoncentrować i odniosły szereg porażek. W kolejnych miesiącach bezskutecznie próbowano zdobyć kolejne wyznaczone na powstańcze centrum miasta, ale nad operacjami bojowymi zawisło fatum niekompetentnych lub niewierzących w zwycięstwo kolejnych wyższych dowódców. Zatem do końca powstania pozostawała nam jedynie walka partyzancka, choć wcale nie była ona taka beznadziejna.

Przez powstańcze szeregi wg różnych obliczeń przewinęło się od 200 do 300 tysięcy bojowców, niestety nigdy w jednym miejscu i nigdy nie zdołano osiągnąć liczebnej przewagi nad wrogiem. Choć wiele spośród ponad 500 powstańczych bitew i potyczek zakończyło się zwycięstwem, były to sukcesy nie mające znaczenia strategicznego, a większe bitwy w większości przegrano.

Militarnie porażka, kulturowo - zwycięstwo

O ile w sferze militarnej powstanie poniosło porażkę, to doskonale zafunkcjonowało polskie podziemne państwo w sferze cywilnej. Powołano struktury administracyjne, podziemne ministerstwa, szkoły, prasę, a nawet sądownictwo. Podziemne ministerstwo skarbu zdołało przeprowadzić wśród mieszkańców Królestwa publiczną akcję pożyczkową, co pozwoliło zgromadzić spore fundusze na zakupy broni, głównie w Belgii. Doświadczenia zgromadzone wówczas w sferze walki cywilnej zostały w wielu obszarach wykorzystane podczas II wojny światowej. W wielu też sferach Polskie Państwo Podziemne z okresu powstania styczniowego dla organizacji z czasów II wojny światowej pozostało niedoścignionym wzorem.

Historycy, a zwłaszcza politycy, chętnie podejmują polemiki na temat sensowności wybuchu powstania styczniowego. Rozważania takie mają niewielki sens. Łatwo jest oceniać sensowność znając wyniki podejmowanych działań i patrząc na wydarzenia z perspektywy czasu. Prawda jest jednak taka, że w chwili podejmowania decyzji o powstaniu, nasi przodkowie mieli inną perspektywę, inny obraz sytuacji, a to oni i to właśnie wtedy podejmowali swoje decyzje. Ocenianie dawnych wydarzeń swoją miarą nazywa się w historiografii błędem ahistoryzmu i błąd taki dyskwalifikuje badaczy dziejów.

Emocje jakie skłoniły młodych patriotów, którzy zamiast szukać szansy na przetrwanie w szeregach znienawidzonej rosyjskiej armii, woleli podjąć nierówną walkę, można porównać do mniej nam odległych czasów – wybuchu powstania warszawskiego czy powojennego powstania antykomunistycznego. Powstańcy Warszawscy a potem Żołnierze Wyklęci także wybrali nierówną walkę zamiast wątpliwego trwania dla przetrwania.

rs

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Tja, i ten zły Car ukarał tych Polaków co do lasu poszli i uwolnił chłopów. Patrząc na politykę PO-PiS to ci chłopi inaczej do dzisiaj nie byliby wolni. Ale trocha [wulgaryzm] poopowiadać przynosi trochę grosza.
G
Gość
Komuchy się postarali żeby byli wyklęci i zapomniani
Wróć na i.pl Portal i.pl