Piszę o tym w przeddzień Święta Niepodległości, bo bardzo nie chciałbym w tym dniu obserwować okładania się między brunatnymi a lewicowymi bojówkami czy licytacji, kto głośniej wykrzyczy to hasło. Nie po drodze mi ani z jednymi, ani z drugimi. Każdy ma prawo do patriotyzmu, nie może być on zawłaszczany przez kogokolwiek.
Dla mnie dzień niepodległości jest przede wszystkim świętem wspólnoty, jaką są Polska i Polacy. Nie chce nikomu zaglądać do łóżka, sprawdzać koloru skóry, wyznania czy mierzyć stopnia poprawności politycznej. Chciałbym, żebyśmy razem świętowali choćby z tego powodu, że żyjemy w czasach, gdy nie trzeba umierać za ojczyznę. To też okazja do dziękowania opatrzności, że sami stanowimy o własnym losie, wspomnienia właśnie tych, którzy ginęli za Polskę.
Czytaj też:Prof. Dudek: 11 listopada będą bójki jak za II RP. To nie najlepsza tradycja
Patriotyzm dziś to przede wszystkim umiejętność życia we wspólnocie, radości z życia w wolnym kraju, w którym każdy może być, kim zechce. W granicach prawa i wolności nieograniczającej prawa innych.
Jest swoistym znakiem czasów, że obchodzimy tegoroczną rocznicę kilka dni po tym, jak ukonstytuował się Sejm, chyba najbardziej różnorodny i kolorowy od 1989 roku. Znalazło się w nim miejsce dla geja, transseksualistki, prawicy, lewicy, antyklerykałów czy zwolenników teorii spiskowych. Taka jest dziś właśnie Polska. Wielu poglądów, światopoglądów, pomysłów na przyszłość i przepisów na pomyślność. I dlatego powinien być to powód do radości, że mimo wszystkich naszych polskich problemów, słabości i kłopotów każdy może się w tej Polsce odnaleźć.
Czytaj też:11 listopada, czyli zapomniana duma
Za nami wolne wybory, suchą stopą przeszliśmy przez kolejną kampanię wyborczą. Polska zdała też egzamin podczas unijnej prezydencji
Doprawdy, mimo wszystkich trudnych chwil, jakich przyszło nam doświadczyć w ostatnich latach, Polska ma się lepiej, (a przynajmniej nie gorzej), zwłaszcza jeśli popatrzymy na to, co dzieje się w Europie i strefie euro. Wciąż polska gospodarka ma się przyzwoicie, choć nie wszystkim w naszym kraju żyje się dobrze z powodów ekonomicznych. To daje nadzieję, że lepiej przetrwamy kryzys od krajów, które jeszcze niedawno były nam stawiane za wzór. Mimo tego jak bardzo kulejemy z kapitałem społecznym, jak bardzo sobie nie ufamy i nie jesteśmy gotowi do współpracy, wciąż nie jesteśmy fundamentalnie podzieleni.
Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Siennickiego
Za nami wolne wybory, suchą stopą przeszliśmy przez kolejną kampanię wyborczą. Polska zdała też egzamin podczas kończącej się unijnej prezydencji. Naprawdę mamy się z czego cieszyć i mamy powody do świętowania. Właśnie taki powinien być nasz dzień niepodległości, bez wzajemnej toksyczności, pełen radości. I oby taki był.